niedziela, 20 października 2013

[Bang!_fik] MAFIA 16


TYTUŁ: MAFIA
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, yaoi, czarna komedia
KATEGORIA: 17+



Ohno wstał niespiesznie z łóżka. Nino już nie było. Za to w oknach wisiały nowe firanki w dziwne wzory, a na szafce nocnej stało drzewko bonsai. Ohno podniósł je i dokładnie obejrzał. Niesamowite jak łatwo Nino zaaklimatyzował się w nowym miejscu. Postawił drzewko i podreptał zaspany do łazienki, w której Nino nie zdążył jeszcze niczego zmienić. Chwycił szczoteczkę do zębów. Po chwili zdał sobie sprawę, że jest żółta. Odłożył ją na miejsce.
'Żółty pasuje do niebieskiego' – pomyślał, uśmiechając się do lustra.


Sierpień w Tokio był wyjątkowo ciepły, ale nie upalny. Nino zastukał palcami w kierownicę w rytm muzyki i uśmiechnął się do siebie. Zapaliło się czerwone światło i zatrzymał samochód Ohno przed pasami. Wczoraj w nocy musiał długo przekonywać Satoshiego, że jego beznadziejna jazda do supermarketu była tylko żartem. Może i nie prowadził samochodu przez dłuższy czas, ale takich umiejętności się nie zapomina. Nino popatrzył w górę. Ohno zaskakiwał go czasami łatwowiernością i uległością. Wydawało się, że dla niego może zrobić wszystko. Nino chciał wkrótce wypróbować to 'wszystko' i zażądać czegoś, co od zawsze powodowało napięcia w ich związku. Mafia, jedno słowo, które tkwiło między nimi jak nóż i nie pozwalało się do siebie zbliżyć. Nino zamierzał zetrzeć to słowo i postarać się, żeby nigdy więcej się między nimi nie pojawiło. Oczywiście, wszystko zależało od tego, jak bardzo Ohno go kocha. Czy jego uczucie jest wystarczające, żeby chciał zrezygnować z tego, czym się teraz zajmował? Czy jest wystarczające...?

Zapaliło się zielone światło. Nino ruszył przed siebie pogrążony w myślach.


'Hej, Ryu. Co robisz?'

Ryu spojrzał na niego pochmurnie.
'Cierpię.'
Nino odsunął swoje krzesełko i usiadł na nim.

'Ryu, uśmiechnij się do słoneczka, tak ładnie świeci' – powiedział Nino nie mogąc przestać się uśmiechać.
'Jakiego masz okropnego banana na twarzy. Gdyby nie torba, nie rozpoznałbym twojej osoby. Spotykasz się z kimś!' - wykrzyknął Ryu celując w niego palcem. - 'I to teraz, kiedy mam taki problem. Nienawidzę cię!' - jęknął i schował twarz w dłoniach.

Nino ujął jego głowę w obie ręce.
'Ryu, świat jest taki cudowny, czym ty się martwisz? Jesteś takim fajnym facetem, no oprócz tego, że wydajesz za dużo pieniędzy...'

Ryu nie wyglądał na przekonanego.
'Nawet ja mógłbym się w tobie zakochać.' - Zdanie zawisło w powietrzu i Ryu zamrugał oczami gapiąc się na Nino z otwartą buzią.

Po chwili obaj wrócili bez słowa do swojej pracy.

Pierwszy odezwał się Nino podając mu białą kopertę.
'Trzymaj, to od Ohno... san.'
'Eh?'

Ryu otworzył kopertę i spojrzał na krótką informację. 

Nino westchnął. Miał nadzieję, że Ryu odczyta wiadomość. Ohno pisał ją wczoraj w nocy między jego nogami. Był pewny, że zbyt się spieszył, żeby dbać o ładny charakter pisma. Dobrze, że w ogóle zgodził się pomóc Ryu w potrzebie.
'Chce się ze mną spotkać, żeby omówić jakie media pojawią się na otwarciu.'
'Ach tak... to idź. Czemu masz taką minę?' - Nino ze wszystkich sił starał się nie śmiać.
'Ale dlaczego akurat w klubie? I nie mogę rozczytać godziny' – Ryu zrobił podkówkę.
'Pokaż mi to.'

Nino spojrzał na kartkę.
'To jest na pewno 21.00.'
'Aha. Lecę po kawę, idziesz ze mną?' - Zapytał Ryu odrobinę weselszym tonem.

Nino pokręcił głową. Miał znacznie ciekawsze plany.
Gdy Ryu zniknął z pola widzenia, natychmiast wyjął komórkę i poszukał numeru Ohno.
Ohnowatość musi zostać stłamszona.

Nacisnął zieloną słuchawkę.


Ohno przechadzał się po sali konferencyjnej. Za chwilę przy wielkim stole miała się znaleźć śmietanka tokijskiej mafii. Byli to wszyscy ci, z którymi utrzymywał dobre stosunki w interesach. Ciężko było utrzymać ich przy sobie, nawet jeśli było się kimś potężnym i wpływowym.

Ohno spojrzał na środek stołu. Stała na nim doniczka pełna różowych kwiatków. Podszedł do niej i przejechał palcem po aksamitnych płatkach. Uśmiechnął się. Kupił je, bo przypominały w dotyku gładką skórę Nino.

Nagle ktoś zapukał do drzwi.
'Proszę.'
'Ohno-san, już są.' - Sekretarka stała w progu. Drżały jej ręce.

Satoshi spoważniał.
'Dziękuję, Kotara-san.'

Gdy sekretarka wyszła, poszedł szybko w stronę swojego fotela u szczytu stołu i usiadł na nim. 
Dotknął szklanego, chropowatego blatu i zwinął dłoń w pięść. Zamknął oczy. Usłyszał jak ktoś wchodzi do środka.


Wokół niego siedziało kilkunastu mężczyzn w różnym wieku. Niektórzy mówili dużo, inni w ogóle. Każdy obserwował swojego sąsiada i słuchał z uwagą wszystkiego, o czym się mówiło przy stole. Wielu przyglądało się z zainteresowaniem różowym kwiatom stojącym na środku.
'Widziano Chińczyków.' - Nagle zrobiło się cicho. Zebrani zmierzyli wzrokiem otyłego, rubasznie wyglądającego mężczyznę, który czując na sobie ostre spojrzenia, zacmokał i roześmiał się. Spojrzał na Satoshiego.
'Ohno-san, i co z tym zrobisz?'
'Nic.'

Otyły mężczyzna uniósł się gwałtownie z fotela.
'Jak to nic?! Te chińskie glizdy panoszą się po naszych ulicach, a ty mówisz 'nic'?!'

Kilkanaście par oczu przeszywało teraz Ohno.
'Czy mieliście kiedyś do czynienia z chińską mafią?' - Satoshi powiódł wzrokiem po pełnych niechęci twarzach. - 'Musimy poczekać.'
'Chińska, nie chińska – to jedno i to samo! Trzeba ich otoczyć i wypierdolić na północ, gdzie ich miejsce' – wycelował palcem w Ohno. - 'Trzeba było ukręcić Kokiemu kark, a nie wymieniać z nim czułe gesty.'

Mafioso podszedł do fotela, w którym siedział Satoshi i z całej siły uderzył w stół.
'Wiedz, że nie podoba mi się twoja polityka, Ohno-san.'

Nagle zadzwoniła komórka i po sali poniósł się dźwięk słodkich, dziewczęcych głosów. Otyły mężczyzna zdębiał i rozejrzał się podejrzliwie po sali. Telefon zamilkł.
'Czyje to?' - warknął mężczyzna. - 'W każdym razie...'

Chyba cię kocham, sama nie wiem czemu
chyba cię kocham, za wszystko...

Ohno zmarszczył brwi i schylił się do teczki. Z wyświetlacza atakowało go zdjęcie roześmianego Nino ze znakiem 'V' zrobionym z palców.

Ktoś z sali się zaśmiał. Ohno wynurzył się spod stołu i położył dzwoniącą komórkę na blacie. Obok niej znalazł się pistolet z tłumikiem. Śmiech ucichł.

Ohno spojrzał z dołu na stojącego nad nim mafiosę.
'Ozu-san, jeśli nie rozumiesz czym jest chińska mafia, pozwól że ci wyjaśnię.' - Satoshi odchylił się na fotelu nie odwracając wzroku od mężczyzny. - 'Takich jak ty zabijają od razu... i to nie jest tak przyjemne jak łamanie karku.'


Nino jeszcze bardziej przycisnął ciało do ściany. Zobaczył jak Ohno podaje rękę ochroniarzom i wchodzi do klubu. Nie dość, że widział go po raz pierwszy tego dnia i to z daleka, to jeszcze Ohno poszedł się spotkać z innym facetem.

Nino zaczęły trawić wątpliwości jeszcze w pracy. Co jeśli Ryu rzuci się na Satoshiego, a co gorsza, Ohno się to spodoba? Nino postanowił wziąć sprawy we własne ręce i po prostu pójść do klubu i z ukrycia obserwować co robią. Znalazł go w internecie i stwierdził, że aby do niego wejść będzie potrzebował okrutnie drogich ubrań Ohno.

Gdy Satoshi zniknął w środku, Nino oderwał się od ściany i pomaszerował do dwóch rosłych ochroniarzy. Ci zmierzyli go podejrzliwym wzrokiem, ale odsunęli się, odsłaniając wejście. Nino przestąpił próg.


Siedział na końcu baru i patrzył intensywnie na siedzących niedaleko Ryu i Ohno. Widział jak obaj pochylają się nad jakimiś papierami i Ohno podaje drugiemu dłoń.

Nino drgnął. Dłoń Satoshiego wcale nie miała zamiaru puścić ręki Ryu.
'Puść go, puść go' – mamrotał Nino dotykając nosem chłodnej szklanki z coca-colą.

Usłyszał wybuch śmiechu Ryu i policzek opadł mu na blat. Zazdrość wyżerała go wręcz od środka. Ohno zachowywał się tak naturalnie, jakby...

Nino spojrzał na niego zza szklanki.
'Umarłbym, gdybyś mnie zdradził' – wyszeptał, robiąc w głowie Ohno dziurę wzrokiem.

Nagle Ohno wstał i powiedział coś do Ryu, na co tamten wyraźnie się zapowietrzył, ale pokiwał głową, jak na gust Nino, zbyt ochoczo. Obaj, ramię w ramię, wyszli z baru. Nino pognał za nimi. Zobaczył jak wychodzą z klubu. Przecisnął się pomiędzy ludźmi i wypadł na chodnik.

Samochód Ohno właśnie odjeżdżał.


Nino chodził po chodniku w tę i z powrotem i konsumował myśl, która nie dawała mu spokoju. Jaka jest szansa, że Ohno zawiózł go do domu?

Pokręcił głową. Co jeśli pojechali do hotelu? Jęknął w duchu. Zaraz, najbliższym hotelem jest Ritz-Carlton. Złapał się za głowę.

Tak, pamiętał Ritza, zwłaszcza po ostatniej nocy, kiedy Ohno tak bezczelnie go zostawił. Tak, a teraz sprowadza tam obcych facetów. Tak, jego własnego przyjaciela. Dlaczego?!

Kopnął najbliższą ścianę. Ochroniarze spojrzeli po sobie i wzruszyli ramionami.


'Ryu-san, to twierdzisz, że Ninomiya-san jest teraz znacznie szczęśliwszy niż wcześniej?' - Ohno siedział w fotelu naprzeciwko Ryu i popijał czerwone wino.
'Ohno-san, on rozsyła wszystkim wokoło banany i każe uśmiechać się do słońca. To się robi chore.'
'Nikt nie jest do końca normalny.'

W hotelowym pokoju zrobiło się cicho.

Ohno odstawił kieliszek.
'Ryu-san, nie masz 25 lat, prawda?'

Ryu zakrztusił się i spojrzał przerażonym wzrokiem na Satoshiego. Ohno przysunął się do niego.
'Nie masz jeszcze 20, prawda?'
'Skąd o tym wiesz?' - wykrztusił Ryu.
'I nazywasz się Kaneshiro Ryu, prawda?'
'Skąd... przecież...'

Ohno uśmiechnął się.
'Wiem o tobie już od dawna.' - Ohno oparł brodę na łokciu. - 'Jedno mnie zastanawia... - co milioner robi w agencji reklamowej?'
'Nie jestem milionerem.'

Ohno pokiwał głową.
'To ty wysyłałeś anonimy do mediów o Kaneshiro i ukradłeś mu wiele milionów yenów na długo przed wybuchem afery. Poza tym postarałeś się, żeby przepisał na ciebie nieruchomości, które były najwięcej warte. Twój ojciec nigdy nie miał głowy do interesów.'

Ryu wtulił się głębiej w fotel.
'On wiele mi o tobie mówił. Bał się ciebie i słusznie. Kiedy spiknął się z innym mafiozą dla bezpieczeństwa zmienił mi tożsamość i wysłał do agencji.' - Ryu dopił wino. - 'Każda część mnie go nienawidzi. Za wszystko, co zrobił mojej matce i mi. Zdrada za zdradą, oszustwo za oszustwem. Noce, podczas których przychodzili dziwni faceci, dzień, kiedy zdemolowano nasz dom, ciągła świadomość śmierci... musiałem to przerwać. Poświęciłem jednego w imię wielu.'
'Gdzie twoja matka?'
'Wciąż w Tokio.'
'Niech wyjedzie na jakiś czas.'

Ohno wstał i podszedł do Ryu.
'Zaopiekuję się tobą, jeśli się do mnie przyłączysz.'

Ryu spuścił wzrok.
'Wiem, że zabiłeś Kaneshiro, ale nie czuję żalu. Sam bym go zabił, gdybyś mnie nie uprzedził.'

Ryu wyciągnął rękę.
'Zgoda.' - Uśmiechnął się. - 'Ciągle pytasz się o Nino, bo jesteście kochankami?'

Ohno podniósł go z fotela.
'Nie myśl, że nie zauważyłem.'

Ohno westchnął.
'Ustawiłeś to spotkanie. Nie masz żadnego problemu, co?'

Ryu przybrał ważną pozę.
'Masz dla mnie jakąś misję albo coś. No wiesz, pistolety, te sprawy.'

Ohno znowu westchnął i powiedział do siebie.
'Jak Nino mógł nie zauważyć, że pracuje z nastolatkiem?'


Nino zdecydował się pójść pod Ritza pieszo jako, że wykosztował się na coca-colę i nie miał pieniędzy na taksówkę, a w pobliżu nie było żadnego przystanku.
'O, kurde!' - wykrzyknął, gdy zauważył na markowej koszuli Ohno rozdarcie. - 'Nie wypłacę mu się do końca życia.'

Postał chwilę w miejscu zastanawiając się, co zrobić. W końcu zakrył uszkodzony rękaw mając zamiar ukryć ten drobny wypadek przed oczami Ohno.

Pod hotelem, który znajdował się około kilometr od klubu, stał samochód Satoshiego. Nino patrzył na niego i płonął od środka.

Nie, Ohno nie zrobiłby tego. Prawda?


Satoshi i Ryu przechodzili przez ogromny hotelowy hol pełen ludzi.
'Ohno-san, widziałem w klubie Nino. Myślisz, że mnie jutro zabije?'

Satoshi poprawił marynarkę.
'Możliwe.'
'Kochasz go?' - zapytał mimochodem Ryu.

Ohno zamilkł.
'Jakim cudem jesteście razem?'

Satoshi przystanął i położył mu rękę na ramieniu.
'Ryu, to bajka +21.' - Uniósł do góry palec. - 'Lekcja pierwsza. Nie wsadzaj rąk tam, gdzie nie trzeba, bo ktoś odetnie ci głowę.'

Ryu prychnął.
'Kiedy się ze mną skontaktujesz?
'Wkrótce.' - Ohno popchnął go lekko do przodu. - 'Idź pierwszy.'

Ryu ukłonił się i wyszedł przez oszklone drzwi.


Nino cierpiał katusze stojąc przyklejony do ściany i wychylając się zza niej co jakiś czas. Zauważył jak Ryu kieruje się w stronę czekającej taksówki i rozgląda ciekawie na boki. Gdy odjechał Nino wyszedł szybkim krokiem i stanął naprzeciwko wejścia krzyżując ręce na piersi. Ohno wyszedł z hotelu i pożegnał się z portierem. Zignorował stojącego Nino i poszedł w stronę czekającego samochodu.
'Ej!' - wykrzyknął Nino i pobiegł do niego.

Ohno wsiadł za kierownicę i włączył silnik.

Zanim Nino zdołał dotknąć drzwi, samochód ruszył i zatrzymał się pięćdziesiąt metrów dalej. Nino skrzywił się i pomaszerował w jego kierunku. Wyciągnął rękę, żeby otworzyć drzwi. W tym samym momencie samochód ruszył i odjechał na dobre.

Nino patrzył za nim. Nozdrza zadrżały mu niebezpiecznie.


Po pokonaniu miliona zabezpieczeń i wypowiedzeniu jeszcze większej ilości przekleństw, Nino wreszcie, cały obolały i zmęczony, dotarł na korytarz. Jazda nocnym autobusem i metrem nie należała do najprzyjemniejszych. Miał zamiar dać to do zrozumienia Ohno, gdy tylko go spotka.

Wszedł do sypialni zdejmując po drodze buty i marynarkę. Satoshi leżał w szlafroku na łóżku i czytał książkę.
'Pewnie czarna biblia' – pomyślał Nino z przekąsem rozpinając dwa górne guziki koszuli. Rzucił się na łóżko obok Ohno. Ciszę przerywał tylko szelest kartek książki Satoshiego. 

Nino zaczął przysypiać. Nieświadomie przekręcił się na bok i dotknął ramienia Ohno. Odsunął się szybko i położył na plecach patrząc w sufit.

Satoshi zamknął książkę i odłożył ją na bok. Jego ręka powędrowała do guzika koszuli Nino i odpięła go.
'Co robisz?' - zapytał nieprzytomnie Nino przytrzymując jego rękę.

Ohno wyrwał rękę i błyskawicznie usiadł na nim. Zaczął rozpinać kolejne guziki.
'Odbieram swoją nagrodę. Wiesz, że w moim świecie nie ma nic za darmo.' - Ohno uniósł jego rękę. - 'Czemu ten rękaw jest porwany?'

Nino zaczął rzucać się na łóżku próbując wyswobodzić się spod Satoshiego.
'Zostaw mnie!'

Ohno przytrzymał jego ręce i pochylił się nad nim.
'Jeśli jeszcze raz powiesz 'zostaw' - walnę cię.'

Nino spojrzał mu z wściekłością w oczy.
'Tak, bo walić umiesz najlepiej' – wycedził przez zęby.

Ohno uśmiechnął się.
'Uwielbiam, gdy tak mówisz.'

Pocałował go w nos i wrócił na swoją połówkę.
'Przyjdź jutro na 10 do mojej firmy. Coś ci pokażę.'

Nino odwrócił się do niego plecami.
'Phi, nie mam zamiaru.'

Ohno wsunął mu rękę za koszulę i pocałował w bark.
'Zostaw, muszę się umyć.'

Satoshi przytulił go i wyszeptał:
'Po co, lubię zapach zazdrości.'

Nino zerwał się na równe nogi i wyszedł szybkim krokiem z sypialni.

Ohno podłożył sobie poduszkę pod plecy i ponownie otworzył książkę.


Nino stał przed wysokim, szklanym biurowcem. Wcale nie miał zamiaru przychodzić do firmy Ohno, ale stwierdził, że da mu się przeprosić. Godzenie się z nim zawsze było miłe.

Wszedł do środka i zauważywszy recepcjonistkę podszedł do niej.
'Przepraszam, gdzie znajdę Ohno-san?'

Kobieta spojrzała na niego.
'Ninomiya-san?'
'Tak.'
'Jest pan umówiony na 10. Proszę udać się na 8 piętro. Ohno-san oczekuje pana w sali konferencyjnej.'
'Dziękuję.' - Nino ukłonił się i poszedł do windy.

Na rozległym obszarze 8 piętra kręciło się wielu ludzi. Zanim znalazł salę minęło sporo czasu. W końcu zapukał do dość dużych drzwi i wszedł do środka.
'Ninomiya-san, w końcu przyszedłeś!' - Ohno przywołał na twarz doskonały uśmiech i podszedł, żeby się z nim przywitać. Nino wyjrzał zza jego pleców, by przyjrzeć się kilku mężczyznom siedzącym przy stole. Nie tego się spodziewał.
'To jest Ninomiya-san, wasz pierwszy klient. Proszę usiąść Ninomiya-san.'

Nino posłał mu pytające spojrzenie.

Mężczyźni zaczęli się z nim witać i uśmiechać przyjaźnie, dziękując mu za przybycie.

Nino usiadł powoli na krześle. Jego twarz wyrażała zagubienie.

Ohno jak mistrz ceremonii klasnął w dłonie i oznajmił:
'Ninomiya-san, dostarczył sprzęt.' - Ohno wskazał na ekran projektora. - 'Proszę uważnie oglądać.'

Nino zmrużył oczy i uniósł brew. Nie miał pojęcia, w co Ohno z nim pogrywał.

Nagle na ekranie pojawiła się jakaś duża maszyna. Obok niej stało coś czarnego i plastikowego. Nastąpiło zbliżenie i serce Nino zaczęło bić szybciej. 'Sprzętem' jak nazwał go Ohno, była jego własna czarna konsola PlayStation. Poznał ją po naklejkach. Drgnął, gdy ktoś na filmie włożył konsolę do maszyny i włączył ją. Po minucie ręka otworzyła klapę i wyjęła czarny kwadracik 10x10 cm. Nino otworzył szeroko usta.
'I jak, Ninomiya-san, podoba ci się niszczarka?' - zapytał uśmiechnięty Ohno.

Mężczyźni odwrócili głowy w jego stronę i spojrzeli na niego wyczekująco.

Ohno podszedł do niego i postawił mu przed oczami czarny kwadrat.

Oczy Nino stanęły w słup.
'To doskonały sprzęt dla ludzi, którzy cierpią na brak czasu i nie mają kiedy zrobić rzeczy, które zrobić trzeba.'

Nino podniósł kwadrat i wyszedł.

Ohno uśmiechnął się do siedzących mężczyzn.
'Z jego miny wnioskuję, że mu się spodobało.'


Nino wyszedł szybkim krokiem z budynku i wsadził to, co zostało z jego konsoli do torby. Ponieważ był teraz w dzielnicy handlowej, szybko znalazł sklep ze sprzętem elektronicznym.
'Poproszę PlayStation' – powiedział do rosłego faceta za kontuarem.

Konsola została przyniesiona i Nino podał kartę sprzedawcy.
'Niestety, nie działa' – oznajmił mężczyzna.
'Proszę spróbować jeszcze raz.'

Sprzedawca ponownie wczytał kartę.
'Nie działa. Może gotówką?'
'Gdybym miał gotówkę, nie dawałbym panu karty!' - zapienił się Nino i wyrwał mu kartę z rąk.

Westchnął głęboko. Zapowiadał się ciężki dzień.


Nino wszedł do kuchni i dysząc ciężko opadł na krzesło.

Wszystkie jego karty były zablokowane. Nie mógł niczego wziąć na raty, a gdy już pożyczył od kogoś gotówkę, okazało się, że sprzedawcy mieli zakaz sprzedaży czegokolwiek osobie o jego nazwisku i imieniu. Jeden z nich nawet wyjął kartkę i przystawił mu ją do nosa. Na papierze wydrukowana była jego podobizna.

Nino położył ręce na stole.

Oficjalnie ogłaszał porażkę.


'Oh-chan.'

Satoshi obejrzał się na niego i zaraz potem wrócił do ćwiczeń na bieżni.
'Oh-chan. Wkurzasz się na ten dzwonek?'

Ohno milczał.
'Oh-chan, przepraszam. Odblokujesz mi karty?'

Ohno popił swoją wodę.

Nino stanął naprzeciwko Ohno.
'Ohno, przestań się mną bawić. Jestem dorosły. W tym wieku powinienem mieć żonę i dzieci i o nie dbać.'

Satoshi spojrzał na niego i zszedł z bieżni.

Nino złapał go za rękę.
'Przepraszam, Ohno, nie to miałem na myśli...'

Satoshi uśmiechnął się do niego i położył mu rękę na policzku.
'Wierzę... możesz się już pakować.'

Nino poszedł za nim do sypialni.
'Ohno, nie masz prawa się tak zachowywać. Przypominam, że to ty zniszczyłeś mi konsolę.'

Nino patrzył w osłupieniu jak Satoshi siada po turecku na podłodze i ukrywa twarz w dłoniach.
'Ohno...'

Nino podszedł do niego i usiadł naprzeciwko.

Satoshi położył ręce na kolanach i spojrzał na niego smutnym wzrokiem.
'Długo nad tym myślałem i, wierz mi, więcej było głosów przeciw niż za, ale zdecydowałem się wszystko ci powiedzieć.'

Nino przekręcił głowę na bok.
'Co chcesz mi powiedzieć?'

Ohno rozczesał mu włosy palcami.
'Wszystko, co powinieneś o mnie wiedzieć. Może jeszcze nie dziś, ani nie jutro, ale dowiesz się wszystkiego. Wiem, że to jest dla ciebie ważne.' - Palce Ohno zatrzymały się. - 'Dla mnie też jest.'
Nino wstrząśnięty do głębi słowami Ohno, spuścił wzrok i zamknął oczy. Przez jego głowę zaczęły przewijać się obrazy z przeszłości.

Ujrzał rodzinną Osakę, biedny ale szczęśliwy dom, uśmiechniętą, potem zapłakaną matkę nad grobem ojca, swoich braci i siostrę, pierwsze spotkanie z Ohno, ten straszny dzień, kiedy odkrył, kim jest Satoshi i chwila, kiedy postanowił przyjąć to do wiadomości i nie zadawać pytań przez najbliższe dwa lata, stwarzając między nimi pozory normalności.

Do tej pory żyli jak marionetki. Nie spodziewał się, że Ohno sam poruszy kwestię, która dręczyła go od dłuższego czasu.
'Dlaczego mówisz o tym tak nagle?' - zapytał po chwili milczenia Nino.
'Coś się wydarzyło i wolałbym, żebyś dowiedział się o tym ode mnie.'

Nino pokręcił głową.
'Nie wiem już, co mam o tym myśleć...'

Podniósł się powoli.

Ohno chwycił go za nogawkę spodni.
'Wyjdź, chcę zostać sam' – powiedział Nino i podszedł do okna.

Satoshi wstał i cicho wyszedł z sypialni. Poszedł schodami na górę i usiadł na kanapie wyjmując komórkę. Patrzył w milczeniu na wiadomość, którą dostał godzinę temu.

Od: Koki

Mam oko na kogoś. Na pewno wiesz, kto to taki. Ciekawe, co by powiedział Ninomiya Kazunari, gdyby wiedział o tobie tyle ciekawych rzeczy co ja. Ciekawe, prawda?

Satoshi odłożył komórkę na stół.
'Ohno?...' - Nino stał w progu. - 'Wyjedźmy gdzieś na weekend.'

Satoshi bez słowa kiwnął głową.
'A teraz pokontemplujesz krzywdę, którą mi zrobiłeś' – powiedział Nino stawiając przed nim czarny kwadrat 10x10 cm.


Za szybą shinkansenu przewijały się w szybkim tempie łąki, lasy i jeziora. Nino patrzył na nie, jakby ich nie widział. Był szczęśliwy. Ohno wreszcie mu zaufał.

Nagle posmutniał.

Ale czy, kiedy dowie się wszystkiego, jego życie stanie się normalne? Czy to w ogóle możliwe? Nie tak wyobrażał sobie swoją przyszłość.

Spojrzał na śpiącego Ohno, którego głowa spoczywała na jego ramieniu. Oparł o niego swoją głowę.

Wątpliwości opuściły go na chwilę.


Wieczorne morze obmywało im stopy, gdy szli jego brzegiem. Ramię w ramię. Nie odzywali się do siebie. Każdy pogrążony był we własnych myślach.

Stanęli przed morzem i Ohno położył stopę na palcach Nino. Po chwili zdjął ją i ułożył obok. Zaraz jednak stopa wróciła na poprzednie miejsce, a spojrzenie stwardniało.

Wiedział już, co ma robić.

Muzyka

+ Rock You (Arashi) – Nino jedzie samochodem
  • „więc nie zatrzymuj mojej miłości! Patrzę na ciebie, patrzę na ciebie
    w moich oczach jest zawsze znak miłości”
+ Suki da na Kimi ga (Morning Musume) – dzwonek Ohno
  • „chyba cię kocham, sama nie wiem czemu
    chyba cię kocham, za wszystko
    nie wyglądasz słodko, ale wszystko w tobie
    jest dla mnie urocze

    chyba cię kocham, sama nie wiem czemu
    chyba cię kocham, za wszystko
    jesteś rosłym facetem, ale wszystko w tobie
    jest dla mnie urocze”
+ Yosu Night Sea (Busker Busker) – nad morzem
  • „Yosu, nocne morze
    pod tym światłem jest piękna historia
    chcę żebyś ją usłyszała, więc zadzwoniłem do ciebie
    zapytałaś, co robię
    jestem nad Yosu, nocnym morzem,
    Yosu, nocnym morzem”
  • „chcę tu chodzić z tobą
    chcę chodzić po morzu z tobą
    chcę chodzić po tej ulicy z tobą
    chcę chodzić po morzu z tobą”

Następny rozdział… 
sobota, 02 listopada, po 20.00 

1 komentarz:

  1. Och. Twist plot z tym Ryu... Nadal nie rozumiem dlaczego Nino wyszedł z taką propozycją, skoro wyraźnie nie może znieść nawet myśli o Ohno i kimś innym.

    Gdyby Ohno zrobił coś takiego z moją konsolą... Miłość-śmiłość!
    To byłby by koniec! I nie ma przebacz.

    Czy wiadomość od Kokiego miała w założeniu brzmieć tak głupio (bo ten mafiozo chyba inteligencją nie grzeszy zadzierając z Ohno) czy to kwestia pośpiechu? Za duże stężenie "ciekawość" jak na tak krótki tekst. ;p

    Oooo OoO Będą retrospekcje?

    OdpowiedzUsuń