wtorek, 17 września 2013

[Bang!_fik] MAFIA 10


TYTUŁ: MAFIA
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, yaoi, czarna komedia
KATEGORIA: 17+



Nino otworzył oczy i szybko je zmrużył. Na chwilę oślepiła go wszechobecna biel. Gdy przyzwyczaił oczy do światła podniósł się i rozejrzał. Był w pustej sypialni Ohno. Gwałtownym ruchem zdjął jego koszulkę i rzucił ją przez pokój. Jakim prawem zabrał go tutaj bez jego zgody. Nagle zauważył coś na swoim palcu. To była mała karteczka zwinięta w rulonik i spięta gumką. Nino rozwinął ją i przeczytał:

Musiałem wyjść.
Zostań jak długo chcesz.

O.

Nino spojrzał na poduszkę obok i położył na niej dłoń.


Nino stanął z obojętną miną przy Ohno i wcisnął przycisk trzeciego piętra.
'Dlaczego zawiozłeś mnie do swojego domu?'

Ohno patrzył przed siebie.
'Zasnąłeś, a ja nie wiem gdzie mieszkasz.'

Nino prychnął.
'Czyżby? Jaki mam rozmiar buta?'

Ohno uśmiechnął się.
'40, ale w lato zawsze kupujesz o rozmiar mniejsze.'

Nino pokiwał głową.
'I o tym mówię.'


'Dlaczego nie pasuje ci to hasło?! Jest dobre. Przyciągnie wielu ludzi' – denerwował się Nino zerkając to na Ohno, to na prezentację.
'Jest złe' – stwierdził spokojnie Ohno.
'Dobrze, zmienimy je - ósmy raz z rzędu!'
'Dlaczego krzyczysz?'
'Bo tak!' - wrzasnął Nino i złapał się za głowę.

Po raz pierwszy od czasu kiedy Ohno zjawił się w agencji był tak zdenerwowany. Osobę, o której chciał zapomnieć, widywał dzień w dzień, jadł z nią i pracował. Dewastowało go to od środka. 

Wczoraj Ohno śmiał zasnąć przy nim jakby nic się nie stało. Jakby nie był winny wszystkiemu, co się wydarzyło.
'Dlaczego nie złożyłeś wczoraj mojej koszulki? Przecież zawsze to robisz.'

Pytanie uderzyło w Nino jakby dostał obuchem.
'Pieprz się!'

Ohno wstał i podszedł do niego. Przekręcił jego fotel w swoją stronę.
'Dosyć' – powiedział chłodno.
'Wynoś się stąd i zostaw mnie w spokoju!' - wykrzyknął Nino.

Przez chwilę obaj mierzyli się wzrokiem.
'Aż tak za mną tęsknisz?'

Nino zacisnął usta. Objął biodra Ohno i przyciągnął je do siebie. Zaczął pospiesznie rozpinać mu spodnie i ściągać bokserki.

Ohno patrzył na niego z góry z lekko zaskoczonym wyrazem twarzy. Nagle zalała go fala rozkoszy i przestał myśleć o czymkolwiek. Język Nino krążył po jego członku, a usta zaciskały się na nim rytmicznie. Ręką sięgnął do włosów Nino i wplótł w nie palce. Jego oddech przyspieszył się i odchylił głowę do tyłu. Czuł pulsowanie i sensacje w dole brzucha. W miarę jak stawały się one częstsze, jego palce zaciskały się coraz mocniej na włosach Nino aż opuszki zrobiły się całkiem białe.

Nagle Nino odsunął się i wstał obserwując twarz Ohno. Satoshi miał zamknięte oczy i oddychał ciężko.
'Jesteś sfrustrowany?' - zapytał Nino.

Ohno otworzył oczy.
'Też byłem tej nocy, kiedy mnie zostawiłeś. I przez wiele następnych, gdy czekałem jak jakiś kundel na jedną wiadomość od ciebie.'

Patrzyli sobie prosto w oczy.
'Byłem sfrustrowany w dni, kiedy traktowałeś mnie jak szmatę albo jednego z tych, którzy mają zapewniać jedynie przyjemność.'

Nino spojrzał w górę.
'Czasami wydawało mi się, że łączy nas coś więcej niż tylko chemia... ale częściej...'

Ohno nie pozwolił mu dokończyć. Przytulił go mocno do siebie ignorując jego próby wyrwania się z uścisku.
'Nareszcie!' - wyszeptał Ohno.

Po chwili odsunął się od Nino i ujął jego twarz w swoje dłonie.
'Możesz mnie nienawidzić, ale problem w tym, że... ja ciebie kocham.'

Nino otworzył usta wpatrując się nieprzytomnie w twarz Ohno. W końcu odepchnął go od siebie i zaczął iść w stronę drzwi.

Ohno szedł wolno za nim.
'Kocham cię, kocham cię, kocham cię...' - powtarzał z każdym zrobionym krokiem aż Nino zniknął za drzwiami.

Ohno uśmiechnął się i chwycił parasolkę.

Wybiegł na mokry chodnik. Padał ciepły deszcz. Nino szybkim krokiem szedł przed nim. Ohno odrzucił otwartą parasolkę na bok i pobiegł za nim. Chwycił go za rękę i pocałował go miękko w usta. Krople deszczu spływały im po policzkach. Nino gwałtownie wyrwał mu się i pobiegł przed siebie. Ohno patrzył za nim przez chwilę, a potem schylił głowę i poszedł powoli w drugą stronę.

Przed wejściem mokła czarna parasolka. 

Muzyka


 + Niji (Ninomiya Kazunari) – Ohno całuje Nino w deszczu

Zawsze taka jesteś
Kiedy dąsasz się,
Chowasz rzeczy, które są dla mnie ważne, co nie?
To zawsze było to miejsce [gdzie się spotykamy],
Więc dzisiaj pójdę tam pierwszy i będę czekać na ciebie

Pory roku przynoszą blask zachodzącego słońca
Cień znajduje mnie i rozciąga się w moim kierunku

Patrzysz na mnie zdziwiona
Zaciskasz wargi i odwracasz wzrok
Kiedy mówię "Przepraszam"
I "Później znów tu przyjdę"
Hej, spójrz, spójrz
Nasze cienie zachodzą na siebie...

Nasze parasole zderzają się, więc nie mogę iść prosto
Patrzysz na mnie, śmiejąc się

Pokażę ci, że też tak potrafię -
- zacisnąć wargi w ten sam sposób

Twój delikatny uśmiech
Ten czas, ta przestrzeń
Jesteś tak ważna dla mnie,
Że mógłbym zacząć płakać.
Specjalnie zaciskam wargi
Nie czekając na odpowiedź na przeprosiny, całuję cię

Od teraz, jeśli chcesz, możesz mówić samolubne rzeczy
Ale tylko do mnie

Bo mnie to wkurza,
Bo to niesprawiedliwe
Dlaczego tego nie powiesz?
"Kocham cię" -
- tylko te słowa
Chcę je usłyszeć teraz i jeszcze wiele razy
Dzisiaj jest ten dzień, w który
Połączyliśmy nasze nazwiska...
Dzień w którym nasza miłość zakwitła

La... la... la...

Tęcza jest piękna.
Nie, to ty jesteś piękna...
Na początek chciałbym powiedzieć:
Dziękuję ci, dziękuję ci

Następny rozdział…
sobota, 21 września, 20.00 - 21.00 


WebRep
currentVote
noRating
noWeight

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz