niedziela, 4 sierpnia 2013

[Bang!_fik] Siedem Dań 02

TYTUŁ: Siedem Dań
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Junba (Aiba Masaki x Matsumoto Jun)
GATUNEK: yaoi, dramat
KATEGORIA: 17+

Dzień 2

Mimo podania Kiko wypunktowanej listy powodów, dlaczego nie będzie więcej jeździł na spotkania sekty gotujących mężczyzn, Jun siedział teraz w samochodzie i denerwował się, stojąc w identycznym korku co wczoraj.
Na Kiko nie działała logika, ale moda. „Kurs gotowania dla mężczyzn” niewątpliwie był popularny, więc Matsumoto nie miał innego wyjścia jak go dokończyć,  głównie po to, żeby Kiko miała się czym pochwalić przed koleżankami.
Za trzy miesiące zostaną małżeństwem. Wszystko było doskonale zaplanowane, dopięte na ostatni guzik i to nie tylko na jeden dzień, ale na jakieś sto najbliższych lat. Jun nie wiedział, czy go to bardziej dziwi, czy przeraża. Nie miał jednak innego pomysłu na swoją przyszłość. 
Narodziny, małżeństwo i śmierć - po drodze samochód, dziecko i drzewo. Nie znał życia poza schematami. Właściwie, po co zmieniać coś, co jest dobre?
- Ok - westchnął cicho, gdy jego Toyota stanęła w rządku innych ciemnych samochodów. W porównaniu do wczorajszego parkowania, to było o wiele łatwiejsze. Wydawało się, że ubyło kilka aut. 
Jun skontrolował swój wygląd w lusterku. 
- Jeszcze tylko pięć dni - pocieszył się w myślach i otworzył drzwi.

- Hej, cieszę się, że zjawiliście się w kolejnym dniu zmagań - oznajmił radośnie Masaki, ubrany w coś oczojebnie pomarańczowego. - Niestety, pięciu uczestników zrezygnowało wczoraj z kursu, więc od dziś będziemy spotykać się w okrojonym składzie. Tak jest przyjemniej, prawda? - Masaki posłał wszystkim szeroki uśmiech. Jego spojrzenie zatrzymało się przez chwilę na ziewającym Junie.
- Dobra, przysuńcie się do siebie, załóżcie fartuchy i do dzieła! Widzę, że pozbyliście się swoich uniformów. 
Matsumoto zaczął leniwie zawiązywać swój fartuch i rozkładać akcesoria kuchenne.
- Ciekawy wzór - powiedział jakiś głos. - Przedziwne kolory… 
Jun obrócił się w lewo. Jego sąsiad, drobny mężczyzna o twarzy dziecka, obracał w dłoniach otrzymany fartuch. Nagle spojrzał wprost na Matsumoto i wyciągnął niedbale rękę. 
- Satoshi. Ohno Satoshi. 
Jun potrząsnął nią niechętnie. Od nieznajomego biło coś dziwnego, coś, co w ogóle mu się nie podobało. Czyżby jako jedyny był tu normalny?
- Ok! - krzyknął niespodziewanie Masaki. - Dzisiaj robimy omuraisu. Możecie zacząć gotować ryż. - Mężczyzna tak jak wczoraj, zaczął przechadzać się po sali, doglądając postępów każdego uczestnika. 
Zatrzymał się przy Satoshim.
- Mam nadzieję, że nie będziesz więcej zaglądał tak głęboko do garnka jak wczoraj. Takie eksperymenty zazwyczaj źle się kończą. 
Ohno kiwnął głową i zaczął siekać warzywa. Nie odezwał się już więcej do końca zajęć i Jun szybko o nim zapomniał, zajęty własnym nożem i papryką. Naraz poczuł na sobie czyiś wzrok. 
- Robisz to zbyt nerwowo - szepnął Masaki, ujął jego dłoń w swoją i zaczął precyzyjnie kroić. 
Jun zamrugał szybko oczami i próbował wyszarpnąć rękę. 
   Tego było już za wiele. Ten dziwacznie ubrany pedał najwyraźniej chciał go poderwać. Był przy tym wkurzająco bezpośredni. 
  Jun znał bardzo dobrze takich jak on. W świecie mody i reklamy spotykało się ich na każdym rogu. Nie poznał jednak dotąd żadnego, który byłby równie nachalny jak ten tutaj. 
- Nie bez przyczyny zapytałem cię wczoraj, czy się nie znamy - szepnął Masaki trzymając z całej siły dłoń Matsumoto, który z równie wielką determinacją próbował ją wyrwać z uścisku. Masaki wyciągnął drugą rękę w stronę jego ust. Jun cofnął się z wyrazem obrzydzenia na twarzy. Nic nie mówił, ponieważ nie chciał urządzać scen wśród obcych ludzi. Poza tym, tego typu sytuacje zdarzały mu się nader często i z doświadczenia wiedział, że obojętność jest najlepszym sprzymierzeńcem. 
Masaki ścisnął jeszcze mocniej jego dłoń. 
- Znamy się, Junnosuke - bardziej niż byś się spodziewał. 
   Patrzyli sobie przez chwilę w oczy.
   - Przyjdź jutro. Coś co opowiem - szepnął Masaki i odszedł.
Ohno Satoshi zmarszczył brwi.

Następny rozdział… 

niedziela, 11 sierpnia (albo wcześniej XD)

1 komentarz:

  1. [Ara~]
    Dlaczego znowu każesz mi czekać kolejne siedem, długich dni? T.T Zaczynam odnosić wrażenie, że ten fik nie jest prezentem tylko jakąś wyrafinowaną zemstą (ja wiem, że jest za co, ale...), taką w myśl zasady "wezmę co swoje, nie znasz dnia ani godziny", dokładnie taką jaką wymyśliłby Twój mafijny Ohno -.-
    Dobrze, że Aiba przeją inicjatywę i zaczął działać. Było nawet pierwsze dotknięcie i 'Junnosuke' kkk...
    Mam kilka teorii co do tego skąd się znają, ale nie będę ich zdradzać, zobaczymy co wymyśliłaś. Szkoda mi Juna, musi być zdezorientowany i przerażony tym co się dzieje na tym kursie. Ale to miło, że w rozważaniu nad swoją przyszłością nie bierze pod uwagę zostania mnichem XD
    Oh-chan! Wiesz więcej niż ja!
    Zaczynam się zastanawiać czy Ohno i kuchnia to dobre połączenie, żeby tylko sobie krzywdy nie zrobił.
    Idę przesiedzieć te siedem dni w kąciku. Pa, pa.

    OdpowiedzUsuń