sobota, 17 sierpnia 2013

[Bang!_fik] MAFIA 05

TYTUŁ: MAFIA
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, yaoi, czarna komedia
KATEGORIA: 17+


   Dotykał go miękki materiał kusych, jedwabnych sukienek. Muskały obce, spocone ciała i dłonie. Był całkowicie trzeźwy, ale głośna, psychodeliczna muzyka tak wwiercała mu się w głowę, że czuł jak wszystko wokół wiruje i ulega spowolnieniu. Musiał się napić.
   Zaczął się przepychać pomiędzy tańczącymi jak w transie ludźmi, niewolnikami pragnienia oderwania się od rzeczywistości. Jego marionetkami. W jego klubie.
   Odkupił go od amerykańskiego milionera rok temu po bardzo niskiej cenie jak za lokalizację i przeobraził z jednego z wielu niemodnych klubów, w których urządza się wieczory panieńskie z napakowanymi chippendales, w miejsce, do którego ustawiają się kolejki wyzwolonej młodzieży z dobrych domów. Młodych mężczyzn, którzy sprzedaliby własnego ojca i matkę za działkę kokainy i młodych kobiet, gotowych oddać siebie wszystkim, którzy wyraziliby takie życzenie.
   Ohno przeszedł w końcu przez automatyczne, szklane drzwi do dużej sali z barem pośrodku i setkami butelek alkoholi z całego świata za plecami nienagannie ubranego barmana.
   'Whiskey' – rzucił w stronę lady i zapadł się w czerwony, skórzany fotel.
   Dotknął lady. Gładkością przypominała skórę Nino. Ogarnęła go frustracja i złość. Cofnął szybko rękę.
   'Jesteś sam.'
   Ohno spojrzał w bok, na ładną, ciemnowłosą dziewczynę. Mogła mieć z 16 lat.
   Dziewczyna założyła nogę na nogę i dotknęła oparcia jego fotela.
   'Mogę cię zadowolić.'
   Jej ręka zjechała niżej i zatrzymała się na wybrzuszeniu w jego spodniach.
   'Tylko powiedz...' - Nacisnęła go lekko palcem.
   Ohno spojrzał w dół i ujął jej dłoń. Powoli pocałował jej wierzch i wstał. Zbliżył się do dziewczyny i przysunął swoją twarz do jej twarzy, wsuwając jej dłoń pomiędzy odkryte uda. Szepnął:
   'Zajmij się sobą.'
   Dziewczyna otworzyła na moment usta i zaraz potem je zamknęła. Przybrała minę obrażonego dziecka.
   'Proszę, pana whiskey.' - Barman postawił masywną szklankę na ladzie.
Ohno podniósł ją, zostawiając obok kilka banknotów i odszedł w stronę drzwi.
   'Mała dziwka' – mruknął, przechodząc przez drzwi.
   Gdy się dowie, kogo próbowała uwieść będzie żałować, że się na niego nie rzuciła i nie zgwałciła go z miejsca.
   Ohno uniósł swoją whiskey wysoko nad głowę próbując minąć wchodzących do baru mężczyzn.
   Udał się w stronę schodów, mijając po drodze rosłego ochroniarza. Jego twarz była napięta, a wzrok niespokojny, gdy przeszedł przez kolejne szklane drzwi do vip-roomu.
   Pokój wielkości apartamentu utrzymany był w tonacji czerwieni, czerni i bieli, tak jak reszta klubu.
   'O! Już jesteś!' - Na ciemnej kanapie, w otoczeniu kilku dziewczyn, siedział Kaneshiro. Rozochocony alkoholem flirtował i śmiał się jak tylko mógłby się śmiać ktoś odnoszący sukcesy, człowiek szczęśliwy i bogaty. Kaneshiro niewątpliwie miał to wszystko.
    Spojrzenie Ohno zatrzymało się na dziewczynie z ciemnymi, kręconymi włosami i sztucznymi rzęsami. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i na powrót wtuliła w ramię prezesa.
   'Masz nosa do interesów. Żeby taką dziurę, jaka była tu wcześniej przerobić w coś takiego, trzeba mieć talent! Już wiem dlaczego z tobą współpracuję' – powiedział Kaneshiro, posyłając mu jeden ze swoich uśmiechów, w odpowiedzi na który miękły kobietom kolana. Ohno jednak pozostał niewzruszony. Wychylił całe swoje whiskey i usiadł pomiędzy dwie dziewczyny.
   'Uważam, że mam tak piękne ciało, jak te laski za mną' – powiedziała uwodzicielsko jedna z dziewczyn łamanym japońskim.
   Satoshi odwrócił się i spojrzał na przepiękne, ręcznie malowane kobiety. Były nagie i białe jak śnieg. Zostały wykonane na specjalne życzenie i symbolizowały niewinność i czystość, czyli coś, co siedzącym w pokoju prostytutkom niewiele mówiło.
   'Wypijmy za nasz sukces! Agencja Tai na pewno odpowiednio wypromuje ten nieszczęsny park rozrywki' – oznajmił głośno Kaneshiro i wlał w siebie kolejny kieliszek wódki. Ohno założył nogę na nogę i objął obie kobiety.
   'Nasz układ jest nadal aktualny?' - spytał od niechcenia, bawiąc się włosami jednej z prostytutek.
   Kaneshiro roześmiał się.
   'Jesteś niemożliwy! Nawet w takiej chwili myślisz o interesach. Pogadamy o tym później. Napij się czegoś!' - Prezes wyzwolił się z plątaniny rąk i zaczął nalewać alkohol do nowego kieliszka. Podsunął go Satoshiemu.
   Ręka Ohno mocniej zacisnęła się na włosach kobiety, aż ta krzyknęła z niezadowolenia. Puścił ją i przysunął sobie kieliszek.
   'Masz rację, napijmy się' - powiedział sucho.
   'Masz pojęcie, jaki skandal wybuchł w związku z tą reklamą?! Przecież Tai zmiecie tamtych z powierzchni ziemi!' - ekscytował się Kaneshiro.
   'Tak, zmiecie bez śladu' - odparł bezbarwnym tonem Ohno.
   W tym samym momencie dziewczyna z kręconymi włosami, która najwyraźniej była dziś ulubienicą,  nachyliła się do ucha Kaneshiro i zaczęła szeptać, na co prezes pocałował ją lekko w szyję i wstał.
   'Wybacz, Satoshi, ale wychodzimy. Spotkamy się jutro na zebraniu' – powiedział i poszedł w stronę drzwi. Dziewczyna z kręconymi włosami pociągnęła najbliżej siedzącą koleżankę za rękę i obie udały się w ślad za nim. Gdy wyszli, pozostałe dziewczyny przysunęły się do Ohno, licząc że jak jego poprzednik, wybierze którąś z nich. Satoshi przewrócił oczami i zacisnął dłoń na kieliszku.
   'Wynoście się!' - powiedział ostro i wyjął komórkę, podpierając się łokciem o blat stołu.
   'Podstawcie samochód' – rozkazał i wychylił kieliszek do samego dna.

   W penthousie unosił się zapach kwiatowych perfum. Kaneshiro wdychał je myśląc o wszystkich kobietach, z którymi zdradzał swoją żonę. Nie wszystkie były piękne, ale za to w większości niepełnoletnie. Sam nie widział w tym problemu, ale świat owszem, więc Kaneshiro już od kilku lat korzystał z usług mafii, a konkretnie wysoko postawionego w hierarchii Ohno Satoshi, którego polecił mu jeden z jego kolegów-prezesów. Satoshi nigdy nic nie mówił, tylko spełniał życzenia, zupełnie jak dżin. Oczywiście, nie robił tego za darmo. Skrupulatnie liczył wszystko i wystawiał rachunek, a ten ciągle się podwyższał. Duża część udziałów firmy, które Kaneshiro oddał Satoshiemu to był jedynie początek. Po cichu zawsze obawiał się dnia, kiedy nie będzie w stanie zapłacić, więc ze strachu skontaktował się z Kokim, który miał więcej burdeli niż palców u rąk i nóg, i który najwyraźniej prowadził w ostatnich miesiącach kampanię wojenną przeciwko Satoshiemu. Koki miał mniej wygórowane wymagania. W zamian za dziwki, chciał przejąć w przyszłości park rozrywki. Kazał mu mamić Satoshiego obietnicami, a potem wyjechać za granicę i zniknąć. Wszystko szło w dobrym kierunku do czasu gdy Ohno przyszedł do niego pewnego dnia i zaproponował układ. Kaneshiro wiedział, że nie może odmówić.
   Zegar wybił pierwszą w nocy. Kaneshiro zdał sobie sprawę, że od dłuższego czasu nie było słychać chichotów prostytutek.
   'Gdzie jesteście, kurwy jedne! Macie tu zaraz przyjść!' - wrzasnął pijackim głosem i rzucił się plecami na łóżko.
   Satoshi wiedział. Specjalnie zapytał dziś o układ, który Kaneshiro tak starał się wyrzucić z ich rozmów. Czuł, że igra z ogniem i bał się konsekwencji, ale nie miał wyboru. Po prostu go nie miał.
    Z ponurych myśli wyrwał go dzwonek do drzwi. Kaneshiro zerwał się z łóżka.
   'W końcu!' - pomyślał. Czekał na catering o pół godziny za długo. Potrąci im z napiwków.
   Znudzony otworzył drzwi.
   'Zmieniłem zdanie.' - Przed nim stał Ohno i lekko się uśmiechał.
   Mięśnie na twarzy Kaneshiro napięły się boleśnie. Momentalnie oblał go zimny pot.
   'Postanowiłem się do ciebie przyłączyć' – powiedział Satoshi i minął go.
   Kaneshiro drżąc kiwnął głową.
   Ohno przystanął i rozejrzał się.
   'Nie bawisz się za dobrze.' - Utkwił zimny wzrok w mężczyźnie naprzeciwko.
   'Zmieńmy to.' - Satoshi podszedł do drzwi łazienki i otworzył je. Wyszły z niej dwie prostytutki z klubu. Jedna niosła w ręku gruby sznur.
   Ohno otworzył drzwi wejściowe i wpuścił dwóch mężczyzn. Spod rękawów czarnych marynarek wystawały wytatuowane dłonie.
   Kaneshiro patrzył na nich ze strachem w oczach.
   'Co to ma znaczyć?' - zapytał słabym głosem. W głębi serca jednak wiedział co to znaczy.
   Satoshi kiwnął głową i dwaj mężczyźni chwycili Kaneshiro. Posadzili go na łóżku.
   Ohno stanął naprzeciwko niego.
   'Mysz chciałaby posiadać to, co do kota należy.'
   Kaneshiro zadrżał. W nieruchomych oczach Satoshiego dostrzegł zapowiedź śmierci.
   Ohno odsunął się od niego i skinął na stojące kobiety. Prostytutka z kręconymi włosami podeszła natychmiast do łóżka niosąc sznur. Satoshi spojrzał na nią.
   'Dziękuję... Inoue.'
   Na ustach kobiety pojawił się nikły uśmiech.
   Kaneshiro zaczął krzyczeć nieludzko.
   Ohno podszedł do stojącego na szafce magnetofonu i włączył płytę, która była w środku. W mieszkaniu rozległ się niski głos Elvisa. Nagle jego uwagę przykuła duża fotografia kobiety z dzieckiem stojąca obok. Przyglądał jej się przez chwilę, po czym wyciągnął rękę i położył zdjęcie przodem do blatu szafki.

   Patrzył przez szybę samochodu na opustoszały chodnik. Padał rzęsisty deszcz.
   Za kilka godzin rozpęta się prawdziwa burza i nikt nie będzie w stanie jej powstrzymać. 

Muzyka

+ LSD (Wet Fingers) – Ohno w klubie
+ Hound Dog (Elvis Presley)
(piosenka o „przyjaźni” między Ohno a Kaneshiro)
  • „jesteś tylko zapuszczonym psem
    który ciągle wyje
    a tak w ogóle, nigdy nie złapałeś nawet królika
    i żaden z ciebie mój przyjaciel”
+ Can't Help Falling In Love (Elvis Presley) – Ohno w samochodzie
(piosenka kontrastuje z sytuacją, jaka się wydarzyła i czarnymi myślami Ohno; jest jak cisza przed burzą; mówi nam również, że Ohno cały czas myśli o Nino; mimo że tego nie napisałam - to oczywista oczywistość XD)
  • „mądrzy ludzie mówią, że tylko głupcy pędzą w to
    ale ja nic nie mogę poradzić na to że się w Tobie zakochuję
    czy powinienem zostać?
    czy to byłby grzech,
    jeśli nic nie mogę poradzić na to że się w Tobie zakochuję
    tak jak rzeka pewnie płynie do morza
    tak już jest, Kochanie
    niektóre rzeczy muszą się dziać.
    weź moją dłoń, zabierz też moje życie
    bo nic nie mogę poradzić na to że się w Tobie zakochuję”
Następny rozdział… (wyjątkowo)
poniedziałek, 26 sierpnia, 20.00 - 21.00 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz