niedziela, 30 czerwca 2013

[Ara~ fik] One-Shot - Duch

TYTUŁ: Duch
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Junba (Matsumoto Jun x Aiba Masaki), Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: komedia, crack, horror (??)
KATEGORIA: 16+

PROLOG
Późno w nocy; droga między salą koncertową, a hotelem; bus – tylne siedzenie

N: Aiba-chan z kim dzisiaj masz pokój?
A: Z MatsuJunem.
N: <pełne zamyślenia> Hmm~
N: Powiedzieć ci coś ciekawego?
A: Tak.
N: Wiesz, że ostatnio słyszałem, że zaraz po tym jak wybudowano hotel do którego jedziemy, jakaś sekta przywoziła tam dzieci i odprawiała na nich jakieś dziwne rytuały?
A: <troszkę niepewnie> Rytuały?
N: Nie znam szczegółów, ale mówili coś o gwałtach, morderstwach i piciu dziecięcej krwi. Podobno duchy tych dzieci zamiast odejść do lepszego świata nadal błąkają się po hotelu. Ktoś je nawet ostatnio widział.
A: Fujka!
N: Wiem.
A: Nie to, Ohno-kun właśnie obślinił ci spodnie.
N: Oh-chan!!!


CZĘŚĆ WŁAŚCIWA
Ciemna noc, hotelowy pokój (1)

A: Podobno w tym hotelu zabito kiedyś małe dzieci…
M: I co związku z tym?
A: Boisz się?
M: Nie.
A: A ja tak. A co jeśli duchy tych dzieci nadal tu są i po nas przyjdą?
M: Nie ma czegoś takiego jak duchy.
A: Nie mów tak, bo je zezłościsz i na pewno po nas przyjdą.
M: Aish~!
A: Nie rób tak!
M: Kto ci naopowiadał tych głupot o duchach?
A: Ale to nie głupoty…
M: Kto?
A: Nino.
M: Aish~! Można się było tego domyślić. Słuchaj Aiba, on chciał cię tylko nastraszyć. Przestań wierzyć we wszystko co ci powie.
A: Ale z makaronowym potworem miał rację! On naprawdę istnieje.
M: Aish~! Idź ty już lepiej spać.
A: Dobrze, ale…
M: Dobranoc!
A: <cichutko> Dobranoc.
CISZA
A: MatsuJun?
M: …
A: Jun-chan?
M: …
A: Coś właśnie brzdąknęło. Słyszałeś?
M: Nie.
A: I znowu!
M: Wydaje ci się. Śpij.
A: Mogę spać z tobą?
M: Nie.
A: A co jeśli te duchy naprawdę istnieją?
M: To niemożliwe. Nie myśl o tym tylko śpij. Dobranoc.
CISZA – krótsza niż poprzednia
M: AAA!! Masaki co ty wyprawiasz?!
A: Nie chcę spać sam. Boję się! <łkanie>
M: Wracaj na swoje łóżko!
A: Proszę, pozwól mi zostać! <głośniejsze łkanie>
M: Aish~!
A: <jeszcze głośniejsze łkanie>
M: Dobra, już dobra. Zostań tylko przestań płakać, bo wszystkich obudzisz.
A: Dziękuję, Jun-kun. <pociąganie nosem>
M: Śpij już.
CISZA – krótsza niż dwie poprzednie
M: A... Aiba-kun, co ty do diabła robisz?
A: Przytulam się.
M: Aish~! Powiedziałem, że możesz tu spać, ale to nie znaczy…
A: Ale ja się boję.
M: I myślisz, że dzięki temu będziesz bał się miej?
A: TAK! Jeśli te duchy po nas przyjdą trudniej im będzie nas zabrać jeśli będziemy do siebie przytuleni.
M: <ciężkie westchnienie>
A: Jun-kun, szybko obejmij mnie. Musimy być mocno przytuleni inaczej nas rozdzielą.
M: <kolejne ciężkie westchnienie>
CISZA – nieokreślonej długości
M: <sennie> Aiba-chan, masz zimne ręce.
A: Wiem. Chcę je sobie ogrzać.
M: Ale nie musisz mnie tak przy tym smyrać.
A: Dlaczego? Tak jest zabawniej.
M: Masaki przestań!
A: Ciiiicho Jun-chan, bo wszystkich obudzisz.
M: Masa… <dużo dziwnych stłumionych odgłosów>
<i tak przez resztę nocy>
KONIEC
EPILOG 1
Ranek, inny hotelowy pokój

N: Oh-chan! Oh-chan! Poszedłem obudzić Aibę i J i zobacz co mam!
O: <bardzo senne> Hmm?
CHWILA CISZY
O: Jun-kun ma bardzo ładne nogi.
N: Ee?
O: A Aiba-chan kark i plecy. Chcę go tam dotknąć.
N: Eee?!
O: <chichot>
N: Oh-chan, nie wolno ci!
O: Dlaczego?
N: Bo ci zabraniam!
O: Dlaczego?
N: Bo…bo…. Bo wolno ci dotykać tylko mnie!
O: kekekekeke
N: Aish~! Ty stary dziadku, już więcej ci nic nie pokażę!
O: Jesteś pewien?
N: TAK!
< chu~ <3 >
NO: <dłuuuuuuuuugie chu~ ~!>
O: (na stronie) Kekekekeke wygrałem!
KONIEC
EPILOG 2
Nadal ranek, pierwszy hotelowy pokój

M: Aiba-chan ty wcale nie boisz się duchów, prawda?
A: Boję się! Bardzo się boję! Zobacz mam nawet gęsią skórkę.
M: Zrobiła ci się, bo spałeś nago.
A: Ale ty też tak spałeś i nie masz.
M: Bo prawie cały czas na mnie leżałeś.
A: Wcale, że nie. Ty leżałeś na mnie dłużej.
M: Wmawiaj sobie.
A: <prychnięcie> Mam ci przypomnieć?
M: A możesz?
A: <głośnie zapowietrzenie się> TAK!
KONIEC
EPILOG 3 – ostatni
Miejsce koncertu, przerwa w próbach

S: <poważnym, a jednocześnie zaniepokojonym głosem> Czy coś mnie ominęło?
AMNO: Nie!
KONIEC WŁAŚCIWY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz