sobota, 20 kwietnia 2013

[Ara~ fik] Watashi no Koi 14


TYTUŁ: Watashi no Koi [Moja miłość]
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari) [Arashi]; dla tego rozdziału delikatna Junba (Matsumoto Jun x Aiba Masaki)
GATUNEK: YAOI, Romans, Dramat, Komedia
KATEGORIA: 15+
Gościnnie w tym rozdziale pojawią się: 
Aiba Masaki
oraz
 tylko wspomniany, ale godny odnotowania Matsumoto Jun.

        Było już piętnaście po siedemnastej i Ninomiya Kazunari zamiast siedzieć w pracowni jednego z najlepiej zapowiadających się malarzy nowego pokolenia zabawiał dzieci w parku swoimi magicznymi sztuczkami. Co prawda nie umiał jeszcze wyciągać królika z kapelusza, ale gdyby bardziej się postarał nie byłoby to dla niego niemożliwe. Wszystko było tylko kwestią czasu.
        Dzieci zaczęły klaskać, a dziewczynka w czerwonym kubraczku prosić o bis. Kazunari, który wiekowo mógłby być jej ojcem, a wyglądem przypominał niewiele starszego brata, poprosił ją do siebie, by mu pomogła. Sztuczka była prosta. Dziewczynka miała wyciągnąć z tali jedną kartę, a później on musiał tak wszystko pomieszać by owa karta znalazła się w pudełku po talii - dokładnie tę sztuczkę pokazał kiedyś Ohno. Na samą myśl o malarzu spochmurniał.

        Bezczelny dupek! Jak śmiał w ogóle twierdzić, że jakakolwiek część ninowego ciała należy do niego? Niby który punkt w umowie zezwalał na traktowanie jego ciała jak rzeczy? To, że Ohno ma pieniądze, nie pozwala mu na takie zachowanie w stosunku do niego! Dodatkowo cały czas go dotyka! Molestowanie, napastowanie – Ninomiya nie wiedział jak to nazwać. Był przerażony, bo rumienił się jak licealistka, a jego serduszko drżało za każdym razem, kiedy czuł na skórze dotyk dłoni malarza. Bezczelny zapatrzony w siebie dupek! Oddaj mi moje pieniądze, a potem zgiń, umrzyj, przepadnij!
'Braciszku w porządku?' – Mała dziewczynka pociągnęła go za rękaw. Kazunari zamrugał oczami wracając do rzeczywistości. Uśmiechnął się delikatnie klepiąc małą po głowie.
        'Jak myślisz, w której ręce jest twoja karta?' – spytał. Dziewczynka szybko wskazała na prawą dłoń.
+++
        Sztuczka wyszła zgodnie z planem ponownie wywołując wśród zgromadzonych wokół Ninomiyi dzieci okrzyki zachwytu.
        'Może pokażesz nam coś jeszcze?'
        Kazunari zadrżał na dźwięk tego głosu. Oderwał wzrok od swoich kart i spojrzał prosto na mężczyznę. Jak wcześniej mógł go nie zauważyć?
        Ohno Satoshi uśmiechnął się do niego szeroko. Ubrany w krótką, czarną skórzaną kurtkę i wytarte dżinsy miętosił w dłoniach chleb melonowy.
        Kazunari mocno zacisnął usta, a jego nozdrza zadrgały niebezpiecznie.
        'Na dzisiaj to koniec pokazu' – powiedział wrzucając do plecaka swoje magiczne zabawki. Dzieci jęknęły głośno, a Ohno im zawtórował.
        'Nie idź.' – Dziewczynka w czerwonym kubraczku uczepiła się ręki Kazunariego.
        'Myślę, że ten "braciszek" pokaże wam coś ciekawszego' – powiedział wskazując na Ohno. Dzieci odwróciły głowy w stronę Satoshiego. – 'Umie bardzo ładnie rysować, jeśli go poprosicie na pewno coś dla was namaluje' – kontynuował Kazunari. Nie krył swojego rozbawienia ze zdezorientowanej miny Ohno, który był coraz ciaśniej otaczany przez dzieci.
         'Narysuj mi rakietę!' – krzyknął jakiś chłopiec.
         'A mi samolot.'
         'Ja chce misia...'
        'A ja kwiatki…'
         '…samochód!'
         '…księżniczkę!'
        'Żabę! Żabę!'
        Dzieci zaczęły krzyczeć jedno przez drugie. Te bliżej Satoshiego złapały go za kurtkę i ciągnęły każdy w swoją stronę.
        Ninomiya zarzucił plecak na plecy i zaczął się oddalać.
        'Nino!' – donośny głos malarza przebił się przez krzyki dzieci. Kazunari zatrzymał się, ale nie obejrzał. – 'Przyjdź jutro! Będę czekał!'
        Chłopak podniósł rękę w geście pożegnania i ruszył dalej. 
+++
Od: Mika
Temat: praca
Dzisiaj też nie wrócę. Przepraszam. Mamy w firmie straszne zamieszanie. Kup sobie coś na obiad i nie graj całą noc w gry. Jeśli znów zaśniesz przed tv skopię ci tyłek.
Przyjadę jak najszybciej będę mogła.
-END-

        Kazunari schował komórkę do kieszeni spodni, jego spojrzenie powędrowało na siedzącego naprzeciwko Ohno. Malarz czekał aż Nino się rozbierze i zgłosi gotowość do pozowania, ale młodszy już od ponad dziesięciu minut tylko siedział i się patrzył, zawsze jakiś początek dobrze, że w ogóle przyszedł.
        'Ninomiya-kun, zaczynajmy' – powiedział po kolejnych pięciu minutach ciszy Satoshi.
        'A co jeśli te plamy nie zniknęły? Albo na ich miejsce pojawiły się nowe?'
        'Ninomiya-kun, miałeś uważać' – przypomniał Ohno. Kazunari skrzywił się brzydko.
        'Dlaczego niby miałbym cię słuchać?! To moje ciało, mogę z nim robić co chcę!' – Nino uderzył pięścią w stół.
        'Teraz pracujesz dla mnie. Dopóki nie skończę obrazu nie możesz nic zmienić.' – Głos Ohno był spokojny, nawet zbyt spokojny jak na taką napiętą sytuację.
        'A co jeśli zrobiłem sobie tatuaż? Taki wielki, że przykrywa całą klatkę piersiową!'
        'Jutro już byś go nie miał.'
        Ninomiya zasapał głośno znów uderzając pięścią w stół. Nie zrażony tym Ohno podszedł do niego.
        'Przez twoją nieuwagę zmarnowałem już dosyć czasu, zaczynajmy' – powiedział sięgając do suwaka od bluzy młodszego. Chłopak szybko złapał go za ręce.
        'Przestań. Myślisz, że podoba mi się to, że mnie dotykasz?!' – warknął.
        'Nie robię nic złego' – odpowiedział z zafascynowaniem obserwując jak nozdrza młodszego drgają ze zdenerwowania. Ninomiya parsknął śmiechem.
        'A co jeśli ja bym to robił? Też zacząłbym cię dotykać?' – spytał niespodziewanie puszczając ręce malarza. Objął go i mocno do siebie przycisnął. Jego małe dłonie desperacko krążyły po plecach, aż w końcu jedna znalazła się na tyłku starszego. Ohno spojrzał na niego z dołu. Był lekko zaskoczony, ale nie zawstydzony. Przyłożył głowę do klatki piersiowej młodszego. Dokładnie słyszał jak jego serce bije w szalonym tempie.
        'W przytuleniu się nie ma nic złego. Możesz przytulać się do mnie kiedy zechcesz' – powiedział obejmując Kazunariego w pasie. Chłopak zadrżał i zrobił się jeszcze bardziej czerwony na twarzy niż wcześniej. Szybko odepchnął od siebie Satoshiego. Zrobił kilka kroków do tyłu, zatoczył jakiś dziwny piruet i z okrzykiem szaleństwa upadł na podłogę.
        'Dlaczego?' – mamrotał do siebie. – 'Dlaczego z tym facetem musi być coś nie tak?'
        Ohno zamrugał oczami przekręcając głowę delikatnie na bok.
        'Nino?' – powiedział pochylając się troszkę nad ciałem leżącym na podłodze. Twarz Kazunariego znów zrobiła się czerwona kiedy tylko jego szaleńczy wzrok natrafił na malarza. Szybko zamknął oczy.
        'Nino, musimy zacząć pracować' – powiedział Ohno poświęcając najbliżej leżący magazyn o wędkowaniu i wachlując nim młodszego. Ninomiya wymamrotał coś, czego malarz nie zrozumiał, ale wziął za zgodę. Nie mogąc sobie pozwolić na większą stratę czasu podniósł chłopaka z podłogi, usadził go na stołku, rozebrał do pasa, przyodział w szafirowy materiał i zaczął malować.
+++
        Postawione w kącie radio grało cicho. Sakurai odłożył popołudniowe wydanie dziennika na bok i spojrzał na pracującego Satoshiego, następnie na ziewającego Ninomiyę i znów na Satoshiego. Sho wstał z fotela i niespiesznym krokiem zaczął przechadzać się po pomieszczeniu. Nieumiejętnie kryjąc ciekawość próbował podejrzeć powstający obraz. Nim jednak zdołał podejść na odpowiednią odległość Satoshi spiorunował go spojrzeniem.
        'Nie' – powiedział zakrywając sobą dostęp do sztalugi.
       'Ja tylko chciałem…'
       'Nie. Nikt nie zobaczy obrazu, dopóki go nie skończę'- przerwał mu ostro Ohno. – 'Nino wyprostuj się w końcu.'
        Kazunari nabrał powietrza w usta prostując się niechętnie. Pierwszy raz widział żeby Satoshi reagował tak stanowczo i agresywnie. Być może gdyby choć troszkę interesował się powstającym obrazem, a nie pieniędzmi za pozowanie, dostrzegłby nagłe zdenerwowanie malarza w chwili, kiedy Sakurai próbował podejrzeć jego pracę.
+++
        Pozostałe dni minęły spokojnie. Ninomiya pojawiał się w pracowni punktualnie. Przez większość czasu siedział grzecznie i pozował. Tylko czasami pokazywał jak bardzo mu się nudzi i musieli robić przerwę. Kwestia dotykania lub bycia dotykanym nie była już poruszana, ale chyba tylko dlatego, że przez wszystkie te dni w pracowni przesiadywał również Sho. Mężczyzna za punkt honoru postawił sobie dopilnowanie młodego modela. Skrupulatnie przypominał mu o wszystkich punktach umowy jaką podpisał oraz o tym jakie konsekwencje niesie za sobą złamanie chociaż jednego. Nino przekręcał tylko oczami – nie trzeba było mu o niczym przypominać. Sam wiedział na co przystał i teraz bardzo tego żałował. Pieniądze znów przyćmiły zdrowy rozsądek.
+++
        Było piętnaście po siedemnastej. Sztaluga z obrazem nadal stała w kącie okryta czarną zasłoną. Ohno właśnie skończył „ubierać” Kazunariego w szafirowy materiał i zamiast od razu zabrać się za malowanie stał i przyglądał się chłopakowi.
        'Co znowu?' – bąknął Ninomiya speszony intensywnym spojrzeniem starszego.
        'Czegoś tu brakuje' – wyznał z ciężkim westchnieniem malarz. – 'Niby jest dobrze, ale…' - Zatoczył ręką koło w powietrzu. – 'Może gdybyś coś trzymał…' - kontynuował układając ręce Nino we właściwy sposób. Chłopak stawiał lekkie opory. Ich dłonie przez chwilę były ze sobą splecione.
        Kazunari wstrzymał oddech. Ustąpił. Satoshi znów nieproszony wpychał się w jego przestrzeń życiową. Traktował go jak lalkę, z którą może zrobić wszystko na co ma ochotę, a on nie umiał się temu przeciwstawić.
        Ohno z miną myśliciela zaczął przechadzać się po pokoju. Musiał znaleźć coś, co przełamie kompozycję obrazu. Coś prostego i nie naznaczonego zbyt wielką symboliką. Mężczyzna zatrzymał się nagle. Spojrzał na wiszący na ścianie zegar. Zbliżało się już wpół do szóstej.
        'Cholera. Nino, ubieraj się szybko. Musimy pojechać w jedno miejsce' – powiedział chwytając telefon i dzwoniąc po taksówkę.
+++
        Samochód zatrzymał się przed dużym dwupiętrowym budynkiem w europejskim stylu. Przed wejściem stało kilka stojaków z kwiatami. Napis na szyldzie wypisany równiutką elegancką czcionką brzmiała: Ai(ba)land.
        Ohno zapłacił panu kierowcy i pociągnął Kazunariego za sobą. Chiński dzwoneczek zadzwonił głośno, gdy otworzyli drzwi. Już od progu zalało ich morze roślin. Im bardziej kierowali się w głąb sklepu, tym robiło się gęstsze. Zza lady wyłonił się wysoki, młody mężczyzna ubrany w biały podkoszulek i dżinsowe ogrodniczki.
        'Przepraszam, ale właśnie zamyyyy… OH-CHAN!!!' – krzyknął w ekspresowym tempie znajdując się przy malarzu i rzucając mu się na szyję. Satoshi odwzajemnił uścisk.
       'Oh-chan, dlaczego nie przychodziłeś? Musisz odwiedzać mnie częściej. Schudłeś. Odżywiasz się prawidłowo? Nie możesz zapominać o jedzeniu, kiedy malujesz inaczej nie będziesz miał siły. Poproszę Matsujuna, by zrobił dla ciebie coś specjalnego.' – Młodzieniec odsunął się od malarza jedynie na długość ramion. – 'Słyszałem, że szykujesz nową wystawę. Jakiś pan Takacośtam-san zadzwonił i zlecił mi zrobienie dekoracji. Powiedział, że to ty poleciłeś moją kwiaciarnie. Dziękuję Oh-chan! Jesteś najlepszy!'
        Ohno uśmiechnął się szeroko znowu tonąc w mocnym uścisku młodzieńca. Ninomiya odsunął się do tyłu w poszukiwaniu wyjścia. Już sam fakt, że ten nawijający jak maszynka do mięsa mężczyzna jest znajomym malarza było wystarczającym powodem, by się stąd ulotnić. Kazunari już miał dosięgnąć klamki, kiedy został pociągnięty za kaptur.
         'Aiba-chan, to Nino, pozuje dla mnie' – powiedział Satoshi przyciągając chłopaka do siebie.
        'Ninomiya Kazunari' – poprawił najmłodszy.
        'O~! Naprawdę pozujesz dla Ohno-kun? Miło mi cię poznać, nazywam się Aiba Masaki i jestem właścicielem tej kwiaciarni!' – powiedział Aiba chwytając dłoń młodszego i potrząsając nią mocno. – 'Bardzo lubię zwierzęta, ale mój chłopak, Matsujun, nie pozwala mi żadnego trzymać... Nino-chan, jesteś taki chudziutki. Jak poznaliście się z Ohno-kun?'
        Ninomiya nie był w stanie przerwać paplaniny Masakiego, który zadawał pytanie za pytaniem.
        'Aiba-chan, czy mógłbym prosić cię o przysługę?' – wtrącił się w końcu Satoshi.
        'Zawsze. Ohno-kun, w czym mogę ci pomóc?' – Aiba zamilkł tylko na chwilkę.
        'Potrzebuję kwiatów do obrazu…' - Masaki wydał z siebie pełen podekscytowania odgłos. - '… coś prostego i pozbawionego głębszej symboliki. I musi do niego pasować.' – Ohno zarzucił rękę na ramię Nino i przyciągnął go blisko do siebie. Małe ninowe serduszko zadrżało.
        'Rozumiem.' – Aiba klasnął w dłonie. – 'Poczekajcie chwilkę, zamknę sklep i zaczniemy szukać czegoś odpowiedniego.'
        'Dziękuję, Aiba-chan.' – Satoshi uśmiechnął się szeroko. – 'Zaczekamy na zapleczu' – dodał ciągnąc Nino w stronę białych drzwi za ladą. Pomieszczenie było duże i jasne. Zlew, kilka półek zawalonych doniczkami, stół, krzesła, stara kanapa i jeszcze jedna para białych drzwi. Ohno bez skrępowania rozsiadł się na kanapie. Ninomiya z miną skazańca przysiadł obok. Sięgnął po leżącą obok niego gazetę i zaczął ją przeglądać.
        Kwiaty, ziemia, kwiaty, nawozy, kwiaty, grabki i znowu kwiaty. To nie tak, że miał coś do zieleni, ale… niepokoił go już sam fakt, że Ohno wpadł właśnie na taki pomysł, a miejsce do którego go przywiózł tylko wzmocniło te obawy. Odłożył gazetę na bok. Zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Jego wzrok powoli przesuwał się od jednej rzeczy do drugiej. Był na zapleczu więc nie oczekiwał zbyt wiele. Znalazła się jednak rzecz, która przykuła jego uwagę bardziej niż inne. Wstał i podszedł do ściany, na której wisiał średnich rozmiarów obraz. Aż przetarł oczy, bo nie wierzył w to co widzi.
        Dwóch nagich, zwartych w miłosnym uścisku mężczyzn atakowało jego biedny, nieskalany tego typu pornografią umysł. Błyskawicznie zrobił się czerwony na twarzy. Zakrył dłońmi oczy w momencie kiedy doszło do niego, że jednym z mężczyzn, dokładnie tym na dole, jest właściciel kwiaciarni.
        'Podoba ci się?'- Ninomiya aż podskoczył kiedy poczuł czyjąś rękę na swoim ramieniu. Masaki uśmiechał się do niego promiennie.
        'Ohno-kun namalował to dla mnie z okazji otwarcia kwiaciarni' – wytłumaczył rozmarzonym wzrokiem spoglądając na obraz. – 'Wiesz, na początku było troszkę ciężko i w ogóle mieliśmy być zakryci, ale Matsujun…' – Aiba zachichotał do własnych wspomnień. – 'Myślałem, że Ohno-kun wywali nas za drzwi już po pierwszym dniu. Matsujun się szybko nakręca i nie umie się powstrzymać, w dodatku…'
        'STARCZY!' – Kazunari zakrył mu usta rękami. – 'Nie chce znać szczegółów.'
        Aiba przekręcił głowę na bok. Jego duże brązowe oczy wpatrywały się w młodszego pytająco. Nie rozumiał, przecież wszyscy zawsze chętnie chcieli słuchać historyjek związanych z tym obrazem.
+++
        Masaki powiedział coś po łacinie i podał Satoshiemu żółty kwiat o wielu płatkach. Malarz obracał go chwilę w dłoni.
        'Ładny, ale nie może być' –zawyrokował przystawiając go do twarzy Nino.
        'Dlaczego?' – Aiba wyciągnął rękę po roślinkę, jednak Ohno nie wyglądał tak jakby chciał mu ją oddać.
        'Jest zbyt skomplikowany. Te wszystkie płatki… nie wiem czy będzie mi się chciało je malować' – odpowiedział wsuwając żółty kwiatek Kazunariemu za ucho. - 'Bardzo ładny' – powiedział znacznie ciszej i bardziej do siebie. Nino zapowietrzył się głośno, był cały czerwony na twarzy. Pospiesznie wyciągnął roślinkę z włosów i odrzucił ją na bok. Aiba zmrużył lekko oczy i pokiwał ze zrozumieniem głową.
        'Masz coś jeszcze?' – spytał Ohno tak, jakby całej sytuacji sprzed chwili w ogóle nie było.
        'Może róże?' – zaproponował Masaki wskazując na kilka wazonów z różnokolorowym kwieciem. Satoshi od razu pokręcił głową.
        'Są zbyt banalne' – powiedział rozglądając się po sklepie. Jego spojrzenie zatrzymało się na dużym bukiecie odłożonym z boku. Zielona wstążka opleciona była wokół złocistych kłosów oraz kilkunastu różnych polnych kwiatów. Uwagę malarza zwróciły te czerwone.
        'A to?' – spytał wskazując na „polny” bukiet.
        'Został wczoraj zamówiony, ale nikt nie przyszedł go odebrać.' – Aiba posmutniał. Każde nieodebrane zamówienie wiązało się z dużymi stratami, na które nie mógł sobie teraz pozwolić. Szybko potrząsnął głową i przywrócił na twarz uśmiech – nie mógł przecież pozwolić, by jego problemy wpłynęły na gości i atmosferę panującą w sklepie.
        'Jeśli ci się podoba mogę ci go sprzedać za pół ceny. Podobno miał być wykorzystany przy jakiejś sesji zdjęciowej lub czymś podobnym' – powiedział przynosząc wazon z bukietem bliżej.
        'Wezmę go za normalną cenę, jeśli tylko powiesz mi co to za kwiat?' – Ohno pogładził czerwone płatki. Masaki uśmiechnął się jeszcze szerzej, tym razem całkowicie szczerze. Wszystko wskazywało na to, że nic dziś nie straci i nie będzie musiał tłumaczyć się przed Junem.
        'To Papaver rhoeas czyli mak polony. Normalnie nie trzymam ich w sklepie, bo nie ma na nie zbytu. Sprowadzam je na zamówienie. W Japonii są tylko dwie czy trzy hodowle tych kwiatów albo chwastów-jak kto woli, w dodatku są pod ścisłym nadzorem bo w niektórych krajach są nielegalne i podobno można z nich zrobić jakiś narkotyk. Ja kiedyś próbowałem zrobić własną herbatkę, ale chyba nie wyszła, bo Jun po tym jak tylko spróbował pobiegł do łazienki, a kiedy w końcu wyszedł zabronił mi więcej eksperymentować pod groźbą zerwania. Myślę, że gdybym nie dodawał cynamonu wszystko wyszłoby dobrze, ale Matsujun jest uparty i mi nie pozwala, a ja nie chce z nim zrywać więc oficjalnie nic nie robię i…'
        Ninomiya przekręcił oczami. Było mu zimno, był głodny, nie wiedział dokładnie gdzie jest i jak stąd trafić do sklepu, w którym pracuje. Dodatkowo Aiba cały czas terkotał o mało istotnych sprawach przez co zaczynała boleć go głowa. Winę za wszystkie niedogodności składał oczywiście na Satoshiego, on przecież z własnej nieprzymuszonej woli nigdy by tu nie przyszedł.
        Chłopak potarł dłonią prawy policzek – miał wrażenie, że nadal jest czerwony.
        Ohno znów go zawstydził! W dodatku przy jakimś za dużo mówiącym, dziwnym obcym, który mógł sobie pomyśleć nie wiadomo co…
        "A co jeśli malarz jest taki sam jak Pan Kwiaciarka? Artyści już z samej definicji są odmienni."
        Nino wzdrygnął się.
        "Czy powinien czuć się zagrożony? Nigdy nie miał nic do osób o odmiennej orientacji tak długo, jak nie próbowały mu się dobrać do tyłka."
        Kiedy tylko pomyślał o tej konkretnej części ciała, od razu przypomniało mu się jak sam obmacywał Satoshiego. W tedy był zdesperowany i nie wiedział co zrobić. Naprawdę bardzo tego teraz żałował, ale dzięki temu krótkiemu „doświadczeniu” dowiedział się kilku ciekawych rzeczy.
        Po pierwsze, tyłek malarza był zgrabny.
        Po drugie, przyjemny w dotyku.
        Po trzecie, mała dłoń Nino odnajdowała się na nim bez problemu.
        A po czwarte….
        'Chyba zwariowałem.' – Kazunari schował twarz w dłoniach i przerwał ten idący w niepokojącą stronę potok myśli. Odetchnął kilka razy i wyjrzał przez szparkę między palcami.
        Aiba i Ohno rozkładali właśnie „polny” bukiet na czynniki pierwsze, przy czym Masaki opowiadał o czymś z wielkim zapałem, a Satoshi tylko przytakiwał.
        Nino powoli podniósł się ze swojego miejsca. To była jego szansa, może zdoła uciec i nikt tego za szybko nie zauważy? Powoli, uważając by na nic nie wpaść, przesuwał się w stronę wyjścia. Kiedy wolność była naprawdę blisko w kieszeni spodni zaczął dzwonić mu telefon. Ohno i Aiba natychmiast spojrzeli w jego stronę. Kazunari ze sztucznym uśmiechem kłaniał się przepraszająco.
        'Słucham?' – warknął do słuchawki bez wcześniejszego sprawdzenia kto zaszczycił go telefonem.
        'Hej Nino.' – Po drugiej stronie odezwała się Mika.
        'Szybko, nie mogę teraz rozmawiać' – bąknął odkręcając się tyłem do wpatrzonych w niego mężczyzn.
        'Pamiętasz Yuki-chan, o której ci ostatnio opowiadałam?'
       'Ta, którą zostawił narzeczony?'
        'Tak, tak. Biedna nadal sobie z tym nie radzi i chce bym została z nią dzisiaj na noc. Pewnie biedna nie chce pić w samotności.'
        'Hmm.'
        'Wrócę jutro, a najpóźniej pojutrze. W lodówce masz kolację. Przed snem nie zapomnij zdjąć prania z balkonu. Do zobaczenia.'
        'Baw się dobrze' – zdążył bąknąć Ninomiya, nim połączenie zostało zakończone. Westchnął ciężko wpatrując się tępo w trzymany w ręku telefon. Niespodziewanie poczuł jak czyjaś dłoń obejmuje go od tyłu w pasie.
        'Chodź' – Ciepły oddech połaskotał go po szyi. Podskoczył niczym oparzony i odepchnął od siebie „napastnika”. Był naprawdę bliski dostania ataku serca.
        'Co ty wyprawiasz?!' – krzyknął na robiącego niewinną minę Satoshiego.
        'Wołałem cię, ale nie odpowiadałeś. Teraz przynajmniej zareagowałeś' – odpowiedział malarz. Ninomiya znowu zapowietrzył się głośno. Nim zdarzył wydobyć z siebie chociaż jedną głoskę został pociągnięty za rękę przez Ohno i ponownie usadzony na krześle.
        'Byłoby dobrze gdybyś to zdjął' – powiedział Satoshi.
        'Nie ma mowy.' – Kazunari zaczął się bronić przed próbującymi dobrać się do jego bluzy dłońmi malarza.
        'Tylko trochę. Nic ci się nie stanie' – zapewnił Ohno odsłaniając jedno ramię i obojczyk Nino. – 'Aiba-chan, proszę, podaj mi kwiat' – dodał chwytając nadgarstki Nino jedną ręką, a drugą wyciągając po roślinkę.
        'YES SIR!' – Masaki szybciutko podna długośćał rośinkę. Z prawdziwym zaciekawieniem obserwował jak Ohno przykłada kwiat maku do odsłoniętego kawałka ciała Kazunariego. Jak ten ostatni bezskutecznie próbuje się wyrwać i rumieni się coraz bardziej intensywnie, gdy tylko twarz malarza znajduje się naprawdę blisko jego własnej.
         Aiba pokiwał głową nadal napawając oczy rozgrywanym przed nim spektaklem. Dziś wieczorem będzie miał naprawdę interesującą historię dla Matsumoto, a jeśli wszystko pójdzie dobrze może odegrają wspólnie jakąś scenkę dopisując do niej własne zakończenie. Bardzo na to liczył. 

...
[Ara~] Ostatnio Kunoichi narzekała na długość notek. Mam nadzieję, że ta dzisiejsza Cię zadowoli. Jest ona chyba najdłuższą w historii tego fika. Ja chciałam skończyć ten rozdział przed wątkiem Aiby, ale [Bang!] się uparła i to jej wina, że jest tak długo. 
           Zabawnie pisało się sceny z Aibą. Cały czas zastanawiam się nad napisania jakiegoś special'a do tego fika opowiadającego o Junbie, ale jakoś za specjalnie nie idzie mi wymyślnie fabuły. Może kiedyś, na razie skończy to. 
      Dziękujemy Kunoichi za komentowanie i zachęcamy wszystkie osoby czytające to opowiadanie o dzielenie się z nami swoimi opiniami. 
           PS Szukanie i wybieranie odpowiednich zdjęć to nie jest moja najlepsza strona. Nigdy bym nie powiedziała, że znalezienie "normalnego" zdjęcia Juna jest takie kłopotliwe. W swoim folderze mam same te dziwaczne fotki o których on pewnie chciał jak najszybciej zapomnieć XD  oj biedny Matsujun... 

1 komentarz:

  1. Tak, taka długość mnie zadowala. :D

    Z błędów to w rozkminie Nino wkradło się "w tedy" miast "wtedy".

    Tsundere Queen Nino strikes again!

    "'Przestań. Myślisz, że podoba mi się to, że mnie dotykasz?!'"
    Eeyup. This is exactly what I'm thinking.

    Ohno nie chce pokazać obrazu? Chyba jednak akcimy. xP

    Aiba makes Nino's virgin eyes and ears bleed...
    Och Masaki, Nino jest po prostu nie jest gotowy na tę anegdotkę - jest jeszcze niewinną, nieuświadomioną dziewicą~~~...! Jeszcze.

    Hell yeah, Nino. Lubisz tyłek Ohno. Przyznaj się. :D
    Och Nino... Ty nie zwariowałeś. Po prostu się zakochałeś. A że jesteś cholerną tsundere to teraz nie chcesz się do tego przyznać przed samym sobą!

    Pozdrawiam,
    Kunoichi

    OdpowiedzUsuń