środa, 3 kwietnia 2013

[Ara~ fik] One-Shot - Bo zaczęło padać ver. Sho (NC17)

Chuu~!

        Fandom szaleje czekając na jutrzejsze VS Arashi SP <oby tylko tego nie wycieli!> A my, choć może nie jest to nasze ulubione OTP nie potrafimy przejść obok tego obojętnie i dołączamy się do tego szaleństwa XD Fik został napisany dawno temu i nie ma nic wspólnego ze zdjęciem, ale to chyba najlepsza okazja na to by go wstawić.
        Teraz [Ara~] czeka tylko na to aż Aiba-chan publicznie 'zaliczy' Matsujuna i chyba będzie mogła umierać szczęśliwie. (tak swoją drogą jest jakiś chętny na napisanie Junby??)

Pierwsze NC17 na blogu! Zapraszamy!!


TYTUŁ: Bo zaczeło padać ver. Sho 
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Sakuraiba (Sakurai Sho x Aiba Masaki)
GATUNEK: YAOI, PORNO 
KATEGORIA: NC 17 


        Sho poczuł jak wszystko przekręca mu się w żołądku. Miał już dość. Zdjął okulary, przetarł oczy i na chwilkę odsunął się od laptopa i sterty notatek. Jutro czekał go niezwykle ważny i trudny wywiad. Jego rozmówca słynął z zapędzania ludzi w kozi róg, był niesłychanie arogancki, a wymigiwanie się od odpowiedzi na pytania było dla niego normą. Kiedy Sakurai dostał możliwość przeprowadzenia tego wywiadu rozpierała go duma i pewność siebie, ale teraz czuł, że nie sprosta wyzwaniu.
        Trzaśnięcie drzwi wejściowych wyrwało go z ponurych myśli. Wsunął ręce do kieszeni spodni i poszedł przywitać gościa. W przedpokoju własnego mieszkania ujrzał przemoczonego do suchej nitki Aibę. Chłopak trzymał w dłoniach trzy wypchane po brzegi siatki pełne zakupów.
        'Już jestem' – oznajmił, gdy tylko zauważył Sho. – 'Zaczęło strasznie padać, a mówili w telewizji, że ma być cały dzień słonecznie' – dodał powolutku przemieszczając się w kierunku kuchni. Z każdym krokiem pozostawiał na podłodze mokrą plamę.

        'Dlaczego po mnie nie zadzwoniłeś?' – Sakurai zastąpił młodszemu drogę. – 'Wyszedłbym po ciebie' – dodał wyrywając mu z rąk reklamówki z zakupami, które następnie odłożył na podłogę.
        'Nie było takiej potrzeby' – zapewnił Masaki odgarniając z czoła mokrą grzywkę. Sho prychnął.
        'Spójrz na siebie. Jesteś cały przemoczony, chcesz się przeziębić?' – spytał łapiąc młodszego za rękę i prowadząc w stronę łazienki. Aiba pokręcił tylko przecząco głową.
        Kiedy znaleźli się już w środku Sakurai z zawziętą miną zaczął ściągać z Masakiego przemoczone ubrania – bluzę, koszulkę, przy spodniach zatrzymał się troszkę zmieszany. Choć rozbieranie Aiby należało do jednych z jego ulubionych zajęć nie chciał się teraz zbytnio nakręcać. Pozostawił zdjęcie spodni ich właścicielowi.
        'Wykąp się. Zaraz przyniosę ci jakieś suche ubranie' - oznajmił. W odpowiedzi Masaki cmoknął go lekko w usta. – 'Nie podlizuj się' – bąknął cicho Sakurai opuszczając łazienkę.
        Przez pracę i stres związane z jutrzejszym wywiadem Sho nie zwracał uwagi na pogodę. Teraz zatrzymał się na chwilkę przy oknie – naprawdę mocno padało. Co gorsza zapomniał też o Aibie. Młodszy wpakował mu się do domu i narobił zamieszania. W końcu stwierdził, że przygotuje obiad, a że lodówka Sho świeciła pustkami wybrał się na zakupy do pobliskiego sklepu. Jeśli przez to nabawi się jakiejś choroby Sakurai będzie miał do siebie pretensje – przecież mógł iść z nim. Co prawda zmokliby wtedy obaj, ale to już nieważne.
Sakurai przeniósł reklamówki do kuchni, starł wszystkie kałuże zrobione przez Aibę i dopiero po tym poszedł zanieść mu rzeczy do przebrania. Chciał tylko wejść, położyć suche ubrania, zabrać te mokre i wyjść, ale mu nie wyszło. Siedzący w wannie Masaki, gdy tylko go zobaczył, wyciągnął ręce bezustannie wołając „Sho-chan, Sho-chan, chodź do mnie!” Próbował nawet złapać i przyciągnąć do siebie przyjaciela. Kiedy nie dało to żadnych efektów złożył usta w dziobek domagając się w ten sposób odrobiny pieszczot.
        'Tylko raz' – zastrzegł Sho nie kryjąc rozbawienia. Ostrożnie nachylił się nad wanną i pocałował Aibę. Masaki od razu zarzucił mu ręce na szyję i przyciągnął jeszcze bliżej siebie. Sakurai w ostatniej chwili zdołał uratować się przed wpadnięciem do wody. Jedną rękę opierał na ścianie, drugą wplótł w mokre włosy Aiby. To był długi pocałunek.
        Kiedy Sakurai wychodził z łazienki był z siebie dumny. Choć miał ogromną ochotę skorzystać z propozycji Aiby i dołączyć do kąpieli nie zrobił tego. Myśl o wywiadzie nie dawała mu spokoju, nie pozwalała się zrelaksować i oddać przyjemnościom. Miał przed sobą jeszcze tyle pracy!
        Wszedł do kuchni, wstawił wodę na herbatę i zaczął rozpakowywać zakupy. Kiedy wyciągał drugą paczkę tofu przestał zastanawiać się nad tym, co Masaki ma właściwie zamiar ugotować. Stwierdził, że wszystko będzie dobre jeśli tylko jego mieszkanie nie pójdzie z dymem przy próbie przyrządzenia tej potrawy. Ze wszystkich rzeczy jakie w osiedlowym sklepie nabył Aiba prawdziwe zdziwienie wywołała u niego dopiero butelka wina. Co prawda jego ulubionego, ale nie mieli przecież czego świętować! Na pewno nie teraz, jutro zresztą też nie! Co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości.
        Sho pokręcił głową chowając alkohol do górnej szafki.
        'Masaki, po co to kupiłeś?' – spytał, kiedy przyjaciel objął go od tyłu.
        'Sho-chan powinien troszkę odpocząć' – powiedział Aiba delikatnie całując starszego po szyi. Jego włosy były nadal mokre. Każda kropelka wody, która dostawała się za kołnierz koszuli Sakuraia wywoływała delikatny dreszcz, jednak było to nic w porównaniu z tym, jak zareagowało jego ciało na poczynaniu aibowych dłoni. Jedna z nich gładziła go po brzuchu, natomiast druga sprawnie rozpięła rozporek spodni.
        'Masaki nie...' – jęknął Sho czując jak młodszy wciska rękę nie tylko w jego spodnie, ale również w bokserki.
        'Ciii Sho-chan. Twoje ciało jest całe spięte, musisz się zrelaksować' – wyszeptał Aiba, po czym wrócił do badania językiem pewnego miejsca za jego uchem.
        Sakurai mocno zacisnął dłonie na kuchennej szafce. Wiedział, że musi pracować: miał do sprawdzenia jeszcze tyle rzeczy, musiał wykonać kilka ważnych telefonów i dokończyć układanie pytań; przecież jutrzejszy wywiad jest niesłychanie ważny! Nie powinien tak łatwo ulegać, tylko dlatego, że był to Aiba; że lubił sposób w jaki go dotyka. A może była to kara za to, że nie chciał dołączyć do kąpieli?
        Czajnik zaczął przeraźliwie gwizdać i Sho poczuł, że jest uratowany. Kuchenka stała zbyt daleko by któryś z nich mógł do niej sięgnąć bez odrywania się od drugiego.
        'Masaki czajnik' – powiedział Sakurai starając się panować nad głosem. Aiba mruknął coś niezrozumiałego i odsunął się od przyjaciela. Szybko zakręcił wodę i chciał od razu wrócić do przerwanej zabawy, jednak Sho już zdążył się ogarnąć i odkręcić do niego przodem. Cała jego postawa mówiła wyraźnie „NIE”.
        'Shoooo-chaaaan' – jęknął przeciągle Aiba.
        'Aiba-kun, przepraszam, ale naprawdę nie mam teraz na to czasu.' – Sakurai starał się nadać głosu stanowczy ton.
        'Ale przecież ci się podobało!'
        Sakurai nie mógł zaprzeczyć, jego męskość została pobudzona i teraz ledwo mieściła się w spodniach. Chłopak skierował wzrok na podłogę starając się uniknąć wpatrzonych w niego szczenięcych oczu.
        'Przecież masz dzisiaj wolne, a mi odwołali sesje zdjęciową. Dlaczego nie możesz chociaż na chwilkę przestać myśleć o pracy? Jeśli będzie tak dalej na pewno się rozchorujesz albo padniesz nam w czasie jakiegoś nagrania lub koncertu.' – Aiba chwycił go za rękę. Przysunął ją do swojej twarzy i wtulił w nią policzek. W jego głosie Sakurai nie słyszał żadnych pretensji, a jedynie troskę – poczuł się winny.
        'Przepraszam' – powiedział cicho.
        Aiba zaśmiał się w duchu widząc skruchę na twarzy przyjaciela. „Sho-chan jest taki uroczy.” Przekręcił głowę i ucałował wewnętrzną część jego dłoni. Raz, drugi... w końcu zaczął całować jego palce zatrzymując się dłużej na wskazującym. Musnął go czule, po czym wsunął do ust i zaczął ssać.
        Policzki Sakuraia przyozdobił rumieniec. Usta Aiby i to co nimi robił było tak pociągające, że nie potrafił odwrócić od niego wzroku, w dodatku to lubieżne spojrzenie mówiące do niego „Podoba ci się, prawda? Mogę dać ci więcej.” sprawiło, że ciasnota w spodniach stałą się nie do zniesienia. Palec wymsknął się z ust Aiby, przesunął się po jego brodzie pozostawiając mokry ślad.
        Coś pękło w Sho. Przyciągnął do siebie przyjaciela. Pocałował go gwałtownie i głęboko. Penetrował jego usta językiem, tak jakby już nigdy więcej miał nie poczuć ich smaku.
        'Uh...' - jęknął Masaki kiedy ich języki zetknęły się ze sobą. Zarzucił ręce na szyję Sho całkowicie podając się jego dominacji. Wiedział, że drażnienie Sho może przynieść nieoczekiwane skutki, ale to co działo się teraz przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Naprawdę już dawno nie mieli takiego seksi pocałunku.
        Sho oderwał się od warg młodszego tylko po to, by zacząć całować jego szczękę i szyję. Chciał więcej! Zdecydowanie więcej! Ciaśniej objął Masakiego. Ułożył dłonie na jego pośladkach, co raz ściskając je lekko.
Aiba westchnął odchylając głowę na bok, dając tym samym więcej miejsca dla ust Sho. Czuł jak „potwór” ze spodni Sakurai wbija się w jego biodro. Wiedział, że trzeba będzie go niedługo wypuścić. Chwycił twarz starszego w dłonie i pocałował go miękko w usta.
        'Sho-chan, zaczniemy dziś od deseru' – oznajmił uśmiechając się niewinnie. Sho odwzajemnił uśmiech bez skrępowania zdejmując z Masakiego koszulkę.
        Niezdarnie zaczęli przesuwać się w kierunku sypialni. Z piersi Aiby wydarł się pisk, kiedy w końcu został rzucony na łóżko. Sakurai od razu znalazł się obok. Pocałował go w czoło, nos i usta. Masaki zachęcająco rozchylił wargi. Dłoń Sho gładziła jego ciało na dłużej zatrzymując się jedynie przy sutkach. Na zmianę masowała je i podszczypywała wywołując jęki tłumione przez pocałunek. Dłoń starszego zjechała niżej. Masaki wygiął się w lekki łuk kiedy zaczęła ocierać się o jego krocze.
        Oderwali od siebie usta dysząc cicho. Patrzyli sobie w oczy doskonale wiedząc, że najlepsze dopiero przed nimi. Ich języki na chwilkę znowu się spotkały, po czym usta Sho zjechały niżej. Dokładnie badały ciało Aiby: jego smak, wrażliwość, wytrzymałość.
        'Sho...' – jęknął Masaki kiedy usta całowały okolice pępka, a ręce zaczęły ściągać spodnie. – 'Sho-chan...' – powtórzył próbując go powstrzymać. Sakurai spojrzał na Aibę, nie przestał jednak zsuwać z niego spodni. Aiba mocno przycisnął biodra do łóżka.
        'Sho jesteś za bardzo ubrany' – powiedział z lekki wyrzutem rumieniąc się przy tym nieznacznie. Starszy zachichotał. Wstał i szybko zdjął z siebie wszystko. Aiba oblizał spierzchnięte wargi obserwując to idealne, nagie ciało, które właśnie się nad nim pochylało.
        'Czy teraz już mogę?' – szepnął Sho zaczepnie muskając wargi młodszego, w tym samym czasie wsunął dłoń w jego spodnie. Aiba przytaknął starając się złapać usta kochanka i uwięzić je w pocałunku. Kiedy w końcu mu się udało obaj nie mieli już nic na sobie.
        'Masaki jesteś taki słodki' - szepnął całując młodszego za uchem. – 'Kocham cię' – dodał niespiesznie przesuwając dłoń wzdłuż jego męskości. Aiba jęknął cicho. Troszkę zniecierpliwiony powolnymi ruchami Sakuraia chciał mu - a raczej sobie - pomóc, ale jego ręka została natychmiast odtrącona.
        'Ja sam' – zastrzegł Sho przenosząc pocałunki na klatkę piersiową Masakiego. Drażnił jego sutki przez dłuższą chwilę, nie przyspieszając ruchu ręki, po czym zjechał z pocałunkami jeszcze niżej.
        'Ty się nade mną znęcasz' – stwierdził Aiba.
        'A kto zaczął?'
        '... Jesteś wstrętny.'
        Sho zachichotał. Trącił językiem czubek erekcji młodszego, następnie zaczął badać ustami całą jego długość.
        'Ale nadal mnie kochasz?' – spytał spoglądając na rumianą twarz Masakiego.
        'Tak!' – jęknął Aiba.
        'I nigdy nie przestaniesz?'
        'Ni... gdy...'
        Sho uśmiechnął się promiennie, po czym z zapałem zaczął ssać jego męskość. Aiba zamknął oczy rozkoszując się tą chwilą. Jego jęki, jeśli już brzmiały jak słowa, ograniczały się do dwóch wyrazów: „tak” i „Sho”.
        'Ja... ja... zaraz...' – zaczął spoglądając na starszego, ten jednak tylko przyspieszył. - 'Sho... ja...' – usiłował go ostrzec, ale było już za późno. Sakurai bez problemu przyjął wszystko. Oblizał wargi z rozmysłem smakując resztek nasienia młodszego.
        Masaki szybko usiadł.
        'Przepraszam...' – powiedział niepewnie dotykając ramienia starszego.
        'Nie masz za co przepraszać' – odpowiedział przyciągając Aibę tak, że siedział teraz między jego nogami. – 'Ma-chan jest najlepszy!' – Pocałował go namiętnie, dzieląc się tym niepowtarzalnym smakiem.
        Aiba pomyślał, że to troszkę dziwne móc smakować samego siebie, nawet jeśli to tylko resztki i to w dodatku w ustach Sho. Nie mógł jednak zastanawiać się nad tym długo. Dłonie Sho, które niby gładziły go po tyłku,ale tak naprawdę czegoś tam szukały, przypomniały mu, że to jeszcze nie koniec. Masaki przerwał pocałunek, kiedy Sakurai wsunął w niego jeden palec. Czuł jak porusza nim kilka razy, po czym wysuwa tak samo niespodziewanie jak wcześniej go wsadził.
        'Masaki odkręć się' – polecił Sakurai sięgając do nocnej szafki. Wyciągnął z niej małą buteleczkę i paczkę prezerwatyw. Aiba czekał już w pełnej gotowości. Westchnął ponownie czując w sobie palec Sho, tym razem odczucia były znacznie przyjemniejsze. Po chwili do pierwszego palca dołączył drugi, a po jeszcze jednej chwili trzeci. Czuł na karku ciepły oddech przyjaciela, próbował odkręcić głowę i sięgnąć do jego ust.
        Sakurai stwierdził, że Masaki jest już gotowy. Wyciągnął z niego palce, a na ich miejsce wsadził coś znacznie większego. Aiba zacisnął dłonie na pościeli. Żel zmniejszył ból, jednak nie oznaczało to, że chłopak nie odczuwał go wcale.
        'Zaraz wszystko będzie w porządku' – zapewnił Sho. Przycisnął usta do ramienia młodszego. Czerwony ślad jaki zostawił miał mówić wszystkim, którzy go zobaczą „Masaki jest tylko mój! Dotknij go, a zginiesz!”. Zaczął poruszać biodrami. Stopniowo zwiększał tępo i siłę pchnięć. Jedną ręką sięgnął do przyrodzenia Aiby – gładził je i ściskał na zmianę.
        Przez dłuższą chwilę nie mogli odnaleźć wspólnego rytmu. Sho nie potrafił sobie przypomnieć kiedy ostatni raz naprawdę ze sobą byli. Ciągła praca: koncerty, wywiady, sesje i programy pozwalały im tylko na krótkie uściski i szybkie pocałunki wymieniane w przebieralni lub łazience, kiedy nikt nie widział. Czasami zdarzało się, że Aiba w przerwie między próbami drzemał na jego kolanach. Z trudem odnajdywali czas na te maleńkie czułości, o wspólnym seksie nie mogli nawet pomarzyć... choć nie, Sakurai łapał się na tym, że marzył. Z obezwładniającym zażenowaniem, wyklinając napięty grafik musiał radzić sobie na własną rękę.
Doszli w tym samym momencie z imieniem kochanka na ustach. Sakurai wyrzucił zużytą prezerwatywę do ustawionej obok łóżka śmietniczki po czym wyczerpany opadł na łóżko. Masaki objął go w pasie chowając twarz w zgięciu jego szyi.
        'Sho-chan, kocham cię' – szepnął kiedy zdołali już wyrównać oddech.
        'Ja ciebie też' – starszy ucałował go w czubek głowy. Po chwili przyciągnął do siebie tak bardzo, że Aiba praktycznie na nim leżał. Leniwie gładził go po plecach napawając się wspólną ciszą. Aiba podniósł głowę odnajdując swoimi ustami usta ukochanego. W ten pocałunek starał się przelać wszystkie uczucia i pragnienia jakich nie potrafił wyrazić słowami. Sho bezbłędnie zrozumiał wszystko. Kiedy na chwilkę oderwali się od siebie cała zabawa rozpoczęła się od nowa.

KONIEC

2 komentarze:

  1. Pierwszy fanfik z Arashi jaki kiedykolwiek czytałam i to jeszcze moja ukochana Sakuraiba *^*
    Sankyu, sankyu, sankyu :333
    To było takie urocze, ooj <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za czytanie. Cieszę się, że się podobało :) Polecamy się na przyszłość ^w^

      Usuń